czy wytrysk jest grzechem

Istnieje szereg technik oraz środków, które zapobiegają przedwczesnemu wytryskowi. Należą do nich: - masturbacja na około godzinę lub dwie przed odbyciem stosunku, - unikanie przez jakiś czas pełnych stosunków, na rzecz innych rodzajów bliskości (czułe rozmowy, pieszczoty), - ćwiczenia na opóźnienie wytrysku, na przykład Czy jest grzechem ciężkim jeżeli żona jest w ciąży a mąż wyjmuje penisa podczas seksu i wytrysk nie jest w środku kobiety tylko na zewnątrz. Pytanie może i dziwnie brzmi ale jest dla mnie dość ważne. Post został pochwalony 0 razy Sam fakt czy wytrysk nastąpił czy nie, to sprawa marginalna. Powyższe uwagi dotyczą grzechu nieczystości, w kontaktach pozamałżeńskich. W małżeństwie grzechem jest ejakulacja w sytuacji innej niż przy normalnym stosunku (czyli w pochwie). Co to jest i jakie są przyczyny? Definicje. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 definiuje wytrysk przedwczesny jako niezdolność do opóźnienia wytrysku wystarczającego do zadowolenia z gry miłosnej, przejawiająca się wytryskiem przed rozpoczęciem lub natychmiast po rozpoczęciu stosunku lub występowaniem wytrysku w sytuacji wzwodu niewystarczającego kesatjow pisze: ↑ 2020-12-23, 13:13 Czy może mi ktoś z was wyjaśnić konkretnie, bez oceniania i osądzania mnie czy i dlaczego stosowanie prezerwatyw to grzech ciężki? Wydaje mi się, że antykoncepcja jest grzechem dlatego, że neguje naturalny rytm kobiety, który jest przecież pomysłem Boga. Bóg stworzył kobietę dając jej Welcher Reiche Mann Sucht Eine Frau. Tu jesteś: Jacek Pulikowski » Artykuły i wywiady » Czy pocałunek jest grzechem? Jacek PulikowskiW Waszych listach pojawia się często temat całowania: „co złego w całowaniu?... a jeżeli naprawdę się kochamy?... dlaczego Kościół zabrania?... a jeżeli oboje tego chcemy?... a przecież ksiądz powiedział, że...”.1. Czy pocałunek jest grzechem? - trudność odpowiedzi W związku z tym, że próbuję odpowiedzieć na wątpliwości zawarte w wielu listach (również w tych nie cytowanych poniżej), wybaczcie, że początek będzie adresowany jednocześnie do wielu osób. Przepraszam, ale gdybym odpowiadał na każdy list z osobna, musiałbym pisać całą książkę odpowiedzi do każdego numeru Miłujcie się!. I tak długa lista wątpliwości i pytań będzie musiała jeszcze poczekać na swoją kolej. Zakochanie... i co dalej? Młody człowiek żąda odpowiedzi jednoznacznej, „tak” lub „nie”, bez względu na to, o jak subtelną i złożoną materię pyta. Odpowiem zatem jednoznacznie na pytanie „Czy pocałunek jest grzechem”?: TAK lub NIE. Oczywiste jest, że pocałunek (dobry) nie jest grzechem, przeciwnie – może być pięknym, a nawet świętym gestem i czułym znakiem wielkiego dobra – miłości. Znak ten wcale nie jest zarezerwowany wyłącznie dla małżeństw. Posługujemy się nim w szerokim kręgu rodziny i znajomych np. przy powitaniach, pożegnaniach, składaniu życzeń czy gratulacji. Rzecz jasna, są to pocałunki typu „cmoknięcie” i z nich chyba nikt nie robi problemu (no może z wyjątkiem dzieci, które czasem nie chcą pocałować nielubianej ciotki). Również czułe, pieszczotliwe pocałunki mają swą rację bytu poza małżeństwem. Na przykład w relacji rodzice – małe dzieci czy wśród par zmierzających do małżeństwa, choć tu już zaczynają się problemy. Nie uprzedzajmy jednak faktów... Oczywiście, że pocałunek (zły) jest grzechem, gdy jest znakiem na przykład zdrady, pożądliwości, chęci egoistycznego użycia kosztem drugiej osoby. Choć może to się komuś wydać dziwne, nawet pocałunek w małżeństwie może być grzechem (np. wymuszony, gdy jest elementem gwałtu). Trudność odpowiedzi Trudność odpowiedzi polega na tym, że nie tyle czyn sam w sobie, ile jego wewnętrzna treść podlega ocenie moralnej. Może dla głębszego zrozumienia istoty rzeczy przejdźmy na chwilę na grunt pozbawiony seksualnych zabarwień. Postawmy sobie pytanie: czy pociągnięcie za cyngiel karabinu jest dobre czy złe. Czy może być obojętne moralnie? Oczywiście każdy z wymienionych wariantów wchodzi w rachubę. Pociągnięcie za spust na zawodach strzeleckich, gdzie celem jest tarcza, nie stanowi żadnego problemu moralnego. A co ze strzelaniem do żywego człowieka? Gdy napadający na niewinną ofiarę niesprawiedliwy agresor nie może być w żaden inny sposób powstrzymany przed mordowaniem, należy wówczas pociągnąć za cyngiel. Ten czyn jest moralnie usprawiedliwiony, więcej – jest obowiązkiem moralnym! Z drugiej strony strzelanie do człowieka bez konieczności (jedynym usprawiedliwieniem jest obrona i ratowanie życia) jest ewidentnym złem moralnym, grzechem. Znany jest przykład żołnierza Wehrmachtu, Austriaka Ottona Schimka, który heroicznie odmówił wykonania rozkazu strzelania do cywilnej ludności. Sam został za to skazany na śmierć i wyrok wykonano... Tak więc nie tylko sam czyn, ale jego „wewnętrzne” okoliczności podlegają kwalifikacji moralnej. Są oczywiście czyny same w sobie jednoznacznie złe (np. mordowanie niewinnych) i wówczas nie mamy kłopotów z oceną, choć okoliczności mogą łagodzić jej surowość. W przypadku pocałunku trudność jest większa, bo może być on zarówno dobry, wręcz święty, jak i zły, grzeszny. Sięgnijmy do przykładów z Pisma Świętego. Niewiasta grzeszna oblewała łzami i obsypywała pocałunkami stopy Jezusa na przyjęciu u faryzeusza. Judasz, człowiek wybrany, jeden z dwunastu, całuje Jezusa w Ogrójcu. Chrystus mówi: „pocałunkiem zdradzasz”?! Judasz całkowicie wypaczył treść przypisywaną powszechnie dobremu gestowi, jakim powinien być pocałunek. Pocałunek Judasza jest jednoznacznie oceniany jako zły! Z drugiej strony zauważmy, że nikt nie ma wątpliwości, iż grzeszna kobieta, całując, nie grzeszyła, a wręcz czyniła dobro. Pocałunki biblijne różnią się intencją, znaczeniem, przebiegiem i skutkiem. Po tym przydługim, lecz koniecznym wstępie przejdźmy do pocałunku „chłopak – dziewczyna”. Tu także pocałunek od pocałunku może się różnić intencją, znaczeniem, przebiegiem i skutkiem. 2. Czy pocałunek jest grzechem? - intencja Porozmawiajmy spokojnie o tych sprawach Wszyscy z doświadczenia wiemy, że dobra intencja nie zawsze kończy się dobrym skutkiem. Na przykład chłopak chciał dziewczynie zrobić przyjemność i kupił bilety na galę boksu zawodowego, a ona się obraziła, święcie przekonana, że sobie z niej zakpił. Szczególnie dużo nieporozumień ma miejsce właśnie na linii „kobieta – mężczyzna”. Te same fakty, te same gesty mogą dla każdego z obojga znaczyć zupełnie co innego, czasem wręcz przeciwnego. Podobnie bywa z pocałunkiem „dziewczyna – chłopak”. Dla niej może być to piękny, zupełnie czysty gest czułości, bliskości, serdeczności, gest nie mający żadnego złego podtekstu. Jednocześnie ten sam pocałunek dla chłopaka może być konkretnym i nawet zamierzonym elementem pobudzenia seksualnego. Może zrodzić napięcie, podniecenie, a nawet pełną reakcję organizmu w postaci wytrysku nasienia (jak w normalnym współżyciu małżeńskim). Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie: jaka jest intencja waszego pocałunku? Żeby pocałunek był dobrem, nie wystarczy dobra intencja jednej, a nawet obojga stron. Intencja powinna być czysta: pragnę wyrazić miłość i nie chcę, by pocałunek prowadził do pobudzenia seksualnego. Jest to ważne, choć sama dobra intencja, niestety, nie wystarczy. Stare przysłowie mówi, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Warto nadmienić, że intencja jednej ze stron, a nawet obu naraz, może być jawnie zła. Przykładowo: zrozpaczona dziewczyna, widząc słabnące zainteresowanie ze strony swojego chłopaka, prowokuje go do pocałunków, by wzniecić w nim napięcie seksualne, wzbudzić pragnienie bliskości cielesnej, pragnienie współżycia. Reakcja pożądania, jaka się w nim wówczas buduje, jest silna i często chłopaka „na chwilę” zatrzymuje przy dziewczynie. Jednak wówczas, po „osiągnięciu celu” (często się mówi: „sama tego chciała”), następuje zwykle odejście, znacznie boleśniejsze, bo obarczone krzywdą i ciężką raną na całe życie. Przykład złego odczytania intencji: naiwna dziewczyna odbiera namiętność, wręcz „szaleńczość” pocałunków chłopaka, jako niezbity dowód jego wielkiej miłości. A w gruncie rzeczy jest to dowód jego niedojrzałości, nieopanowania i egoistycznego – a więc będącego zaprzeczeniem miłości – nastawienia na branie, na własną przyjemność. Bywa i tak, że jego intencja jest jawnie zła. Chce osłabić odporność dziewczyny, „rozmiękczyć” ją, by tym łatwiej zaciągnąć do łóżka. Ileż tysięcy dziewcząt (bez żadnej przesady), naprawdę dobrych i przyzwoitych, wpadło w tę pułapkę! A przecież było tak cudownie, przyjemnie, tak wierzyła (bo chciała), że on ją prawdziwie kocha, że będą szczęśliwi do końca życia. Dla niej było jasne, że intencją pocałunków i ostatecznie pójścia do łóżka było przypieczętowanie przyszłego wspólnego życia, podczas gdy on nawet przez moment nie pomyślał o małżeństwie. Zresztą uczciwie wcale o nim nie wspominał. Choć zdarzają się i tacy łajdacy, co gorliwie zapewniają o małżeństwie, byleby się tylko zgodziła, a potem uciekają (nierzadko dopiero wówczas, gdy pocznie się dziecko). A wszystko zaczęło się tak pięknie, od pocałunku... 3. Czy pocałunek jest grzechem? - znaczenie Każdy gest człowieka coś wyraża, czyli jest znakiem czegoś. Znaczenie gestów jednak można całkowicie wypaczyć. Nawet tak jednoznacznego gestu jak podanie ręki na znak pokoju. Ot, choćby ściskając rękę tak mocno, by spowodować ból, a nawet krzywdę... Co ma oznaczać pocałunek? Ma być znakiem miłości jako daru czy znakiem egoizmu wyrażającego się chęcią brania? Pocałunek z miłości jest ukierunkowany na drugiego – wywyższa go, chce ubogacić, wyraża zachwyt i podziw dla kochanej osoby, stawia ją na piedestale. Jest pełen bezinteresownej czułości. Oczywiście tak całujący odczuwa wielką radość i przyjemność nie mającą żadnego wymiaru grzeszności. Każdy pewnie widział młodą matkę gorliwie obcałowującą swe niemowlę, nie omijającą żadnego „kawałka” jego ciała. Nikt rozsądny nawet nie pomyśli o grzeszności jej zachowania. Słowem dobry pocałunek niesie przyjemność obojgu, ubogaca, napełnia radością tak wielką, że usposabia do niesienia dobra, choćby całemu światu; otwiera na dobro, bo jest znakiem dobra – miłości. Pocałunek taki jest wówczas znakiem prawdziwym i uprawnionym. Widzimy więc, że to nie zażywana przyjemność czyni jakieś działanie złym. Przyjemność sama w sobie jest pomysłem Stwórcy, jest dobra, a nawet może być święta. Ma być to jednak przyjemność płynąca ze znaku prawdziwego, a nie fałszywego. Niestety, pocałunek może być również znakiem fałszywym, zaprzeczającym miłości. Dzieje się tak wówczas, gdy wynika z pożądliwości, egoistycznej chęci przeżycia przyjemnego doznania, bez liczenia się z drugą osobą, a nawet jej kosztem. Bywa i tak, że pocałunek ma jakby znaczenie zastępcze wobec pustki w relacji osobowej. Tak naprawdę nic ich nie łączy, nie mają sobie nic do powiedzenia, nie podziwiają wartości drugiej osoby, a jedynie potrafią z siebie nawzajem wykrzesać przyjemność przez pocałunki. Dla niej przyjemne jest myślenie o tym, jak on bardzo ją kocha (nawet gdy jest to ewidentnym oszukiwaniem siebie), dla niego najczęściej przyjemność wynika z napięcia seksualnego odczuwanego w ciele, konkretnie w narządach rozrodczych (tak, tak – narządy rozrodcze, a nie seksualne; to prawidłowa nazwa, jako że głównym ich zadaniem jest przekazywanie życia, a nie przeżywanie przyjemności seksualnej wyrwanej z kontekstu prokreacji). Taka sytuacja nie tylko nie sprzyja poznaniu, a wręcz blokuje możliwość poznania drugiego. To klasyczne „różowe okulary”, które nie pozwalają dostrzec wad, nawet tych widocznych gołym okiem dla całego otoczenia. Najczęściej dziewczyna broni wówczas jak lwica swego chłopaka, na którego się wszyscy „uwzięli”, a jak już nie da się go obronić, to naiwnie powtarza, że „jak się ożeni, to się odmieni”. Na pewno! Tylko w którą stronę?... Podobnie chłopak może lecieć na oślep jak ćma do płomienia świecy, dorabiając sobie najróżniejsze ideologie usprawiedliwiające ich czyny, a w gruncie rzeczy chodzi mu tylko o przyjemne doznanie. Taką sytuację ktoś żartobliwie określił: „nie mogli porozmawiać o ważnych sprawach, bo usta mieli zajęte”. Tyle że skutki bywają często tak tragiczne, że odchodzi ochota do żartów. Tak więc „rozrzut” znaczenia pocałunku może być ogromny. Od czystej, pięknej i ubogacającej, bezinteresownej czułości wyrażającej prawdziwą, głęboką miłość do brudnej, prymitywnej, płynącej z egoizmu i niedojrzałości niepohamowanej pożądliwości odzierającej drugiego z czystości, sprowadzającej jego ciało do roli przedmiotu dającego przyjemne doznania płynące z pobudzenia seksualnego. Wydaje się, że właśnie w głębokim rozumieniu pojęć „bezinteresowna czułość” i „egoistyczna pożądliwość” należy szukać odpowiedzi na pytanie, co oznacza pocałunek i tym samym, jaki on naprawdę jest. Chłopaku, dziewczyno, zastanów się – znakiem czego jest twój pocałunek? 4. Czy pocałunek jest grzechem? - skutek W Piśmie Świętym czytamy: „po owocach poznacie”. To bardzo cenna wskazówka dla oceny moralnej czynu. Może być przecież tak, że pocałunek był wynikiem najczystszych intencji, oznaczał prawdziwe przywiązanie, oddanie – miłość, przebiegał „muśnięciowo” i niewinnie, a jednak spowodował niezamierzoną reakcję, którą łatwo zmierzyć napięciem czy wręcz podnieceniem, pojawiającym się zwłaszcza w ciele chłopaka. Dzieje się tak bardzo często na początku znajomości nastolatków. O reakcji ciała w tym wypadku decyduje nie tyle siła bodźca wynikająca wprost z czynu, ile tzw. bodźce psychogenne, czyli wyobrażeniowe. Nadmiernie pobudzona wyobraźnia jest równie niebezpieczna, jak bezpośrednie gesty ciała. Czy niezamierzony, a jednak zaistniały skutek przesądza o tym, że działanie było grzeszne? Nie! Grzechem przecież nie może być (skądinąd prawidłowa i będąca objawem zdrowia) reakcja ciała. Sięgnijmy do katechizmu: „grzech jest to świadome i dobrowolne (...)”. Jeżeli „coś” nastąpiło niespodziewanie, zaskoczyło i było nie do przewidzenia (mamy wszakże rozum i pewne rzeczy potrafimy przewidzieć), trudno doszukiwać się w tym „czymś” zła moralnego. Ale uwaga! Następnym razem nie możemy już powiedzieć, że nie wiedzieliśmy, i wówczas pojawia się odpowiedzialność za stwarzanie okoliczności, które jak wiadomo z wcześniejszego doświadczenia, mogą przynieść niezamierzony skutek. Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie – jaki jest skutek waszego pocałunku? 5. Czy pocałunek jest grzechem? - niebezpieczna siła pobudzenia Tu znowu przypomina się arcymądre katechizmowe zalecenie unikania okazji do grzechu i Pawłowe: „kto stoi, niech baczy, by nie upadł”. Wielu młodych ludzi powtarza: „nasza bliskość jest co prawda bardzo intymna, lecz my dobrze znamy granicę, której na pewno nie przekroczymy”. Iluż to jednak dobrych, wrażliwych młodych ludzi, mimo powyższych deklaracji, wchodząc na ścieżkę pobudzenia seksualnego, pogubiło się kompletnie, nie wiedząc nawet, jak i kiedy. Tu działają ogromne siły i rozsądek podpowiada, by ich nie lekceważyć. Skoro tylu się pogubiło, rozumna pokora nakazuje ostrożność zamiast buńczucznego zadufania we własne siły, w swoją doskonałość. Ktoś porównał budowanie pobudzenia seksualnego do wchodzenia na stopnie zjeżdżalni na placu zabaw. Wchodzi się pomalutku, lecz kiedy nagle zaczyna się zjeżdżać, wtedy żadna siła nie jest w stanie powstrzymać jazdy w dół. Każde pojawiające się napięcie seksualne powinno być ostrzeżeniem: „Uwaga, gesty wchodzą w fazę niebezpieczną. Wycofaj się!”. Możliwość pogubienia się i stracenia kontroli nie jest jedyną przyczyną, dla której nie należy wkraczać na ścieżkę pobudzenia seksualnego bez „słusznego powodu”. (Przy czym dodać należy, że jedynym „słusznym powodem” jest bezpośrednie przygotowanie do współżycia małżeńskiego). Drugą, równie ważną przyczyną, by nie wchodzić na ścieżkę pobudzeń, jest utrwalanie się stereotypu przeżywania doznania seksualnego w niewłaściwym kontekście. Następuje wówczas deformacja konstrukcji psychoseksualnej, ważnego składnika osobowości. I znowu jedynym właściwym – i tym samym pozytywnie budującym osoby i ich więź – kontekstem pobudzenia jest współżycie pary małżeńskiej. Jeżeli jedynym miejscem, w którym pobudzenie seksualne jest dobrem, jest łoże małżeńskie, to świadome uruchamianie go w innych okolicznościach jest wykroczeniem przeciwko przykazaniu „nie cudzołóż”. Chłopaku i dziewczyno, nie igrajcie z siłą pobudzenia seksualnego! 6. Czy pocałunek jest grzechem? - przyjemność seksualna a pobudzenie seksualne Wziąć ślub czy tylko razem zamieszkać? Na koniec jeszcze jedno dopowiedzenie. Poruszamy się po terenie delikatnym – powiedziałbym subtelnym – i bardzo łatwo o nieporozumienie ze względu na nieprecyzyjność i wieloznaczność języka, którym się posługujemy. Pragnę zatem rozróżnić pojęcia „przyjemność seksualna” i „pobudzenie seksualne”. Pobudzenie jest stanem fizjologicznym zdrowego organizmu obawiającym się: napięciem („wyczuwam istnienie” narządów rozrodczych), podnieceniem (gotowość narządów rozrodczych do działania), który prawidłowo kończy się działaniem płciowym (wytrysk nasienia męża do dróg rodnych żony). Tymczasem przyjemność seksualna jest pojęciem dużo szerszym. Seks to po polsku płeć. Każda komórka ciała człowieka jest oznaczona, ktoś powiedział – stygmatyzowana – płcią, męską lub kobiecą. Wszystko, co robimy, jest zatem „płciowe”. Czerpanie naturalnej przyjemności z wzajemnej atrakcyjności, wręcz ze swoistego przyciągania płci, nie musi mieć nic wspólnego z jakimkolwiek pobudzeniem seksualnym w rozumieniu wyjaśnionym powyżej. Mężczyźni chcą imponować kobietom, chcą być podziwiani przez nie (mężczyzna długo pozostaje pod wrażeniem... jakie zrobił na kobiecie). Kobiety pragną się podobać mężczyznom (mimo że niektóre mówią, a nawet myślą, że się stroją i upiększają dla samych siebie). Pewien stary zakonnik ze skruchą wyznał, że zawsze wolał rozmawiać z kobietą młodą i piękną niż ze starą i brzydką. W cieszeniu się naturalną atrakcyjnością w kontaktach z drugą płcią nie ma niczego złego. A przecież przyjemność tę można nazwać „seksualną”, bo jej źródłem są różnice płci. W tym rozumieniu chłopak i dziewczyna „chodzący” ze sobą mogą czerpać ogrom radości i przyjemności seksualnych płynących z atrakcyjności wzajemnej różnych płci (tylko proszę nie wyrywać tego zdania z kontekstu, bo mogłoby być opacznie zrozumiane). Chłopaku i dziewczyno, zastanówcie się uczciwie – czy wasz pocałunek rodzi przyjemność czystą czy nieczyste pobudzenie seksualne? Czy pocałunek jest grzechem? - odpowiedzi na listy „Szanowna Redakcjo! Po przeczytaniu w numerze 4-2003 Miłujcie się! artykułu Z pozycji Taty (2) ogarnęły mnie wątpliwości. Jestem osobą młodą, będącą właśnie na etapie poszukiwania odpowiedzi na pytania, jakie zadała Daisy. W tej chwili uczę się w katolickiej szkole i rozumiem oraz popieram wszystkie odpowiedzi Taty, ale zaciekawiło mnie pytanie Daisy: »(...) Czy namiętny pocałunek, który jest dawaniem przyjemności drugiej osobie, a nie namawianiem do stosunku, jest grzechem?«. Tato nie daje jednoznacznej odpowiedzi (»tak« lub »nie«), lecz z jego wypowiedzi wynika, że całowanie się z chłopakiem jest czymś raczej negatywnym, czymś, czego Kościół nie popiera. Bardzo mnie to zdziwiło, gdyż takiej odpowiedzi jeszcze nie usłyszałam z ust księdza (a nie wiem, kto ukrywa się pod pseudonimem Tato). Pamiętam dobrze, że gdy byłam w podstawówce, ksiądz zapytany o kwestię całowania się z chłopakiem, odpowiedział, że nie jest to grzechem, ale może prowadzić do seksu, który jest już czynem złym. Jeszcze dwukrotnie słyszałam, jak księża byli o to pytani – jeden z nich stwierdził, że nie jest to grzech, a drugi, że wszystko należy robić z umiarem. Do tej pory byłam więc przekonana, że całowanie się jest w porządku. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie pary, które w ogóle się nie całują. Czy wszyscy ci młodzi ludzie postępują źle? Więc do jakich kontaktów mogą ograniczyć się młodzi, by pozostać w zgodzie ze swoją wiarą? Rozumiem, że nie w każdym przypadku da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale mnie – i myślę, że wielu młodym ludziom – trudno jest podjąć decyzję we własnym sumieniu, zwłaszcza że chyba nawet księża nie są w tej sprawie zgodni. Młodzi księża lub ci, którzy na co dzień pracują z młodzieżą, zazwyczaj nie negują całowania się młodych ludzi... Zarówno ja, jak i mój chłopak jesteśmy osobami wierzącymi, w tygodniu uczestniczymy we Mszy św., regularnie przystępujemy do spowiedzi i do Komunii św., należymy do katolickich organizacji młodzieżowych i bardzo zależy nam na odpowiedzi na to pytanie”. Beatka Droga Beatko! Po pierwsze wyjaśniam, że pod pseudonimem Tato „ukrywa” się nie ksiądz, ale mąż i ojciec dzieci będących mniej więcej w Twoim wieku. Tu nie jest ważne nazwisko, lecz pozycja ojcowska, z której, najuczciwiej jak tylko potrafię, próbuję odpowiadać na pytania i problemy. Mam nadzieję, że zrozumiałaś dokładnie moją odpowiedź. Inaczej mówiąc, wierzę, że emocje nie odebrały Ci możliwości zrozumienia tego, co napisałem. Wiem, że odpowiedź jest trudna, wymagająca i nie do końca po myśli przeciętnego młodego człowieka. (Dla mnie z listu jasno wynika, że nie jesteś przeciętną młodą osobą. Tym samym należy Ci stawiać ponadprzeciętne wymagania). Spróbuj zrozumieć – albo chociaż uwierzyć – że zadaniem ojca jest wytyczanie jasnej, czytelnej drogi, a nie przypodobanie się dziecku. Jeżeli jednak mówię Ci rzeczy tak trudne, to po pierwsze wierzę, więcej – wiem z doświadczenia, że można je wprowadzać w życie, a po drugie ufam, że stać Cię na to. Zrozum również moją naturalną obawę, że niepokoję się o „córeczkę”, która nie do końca rozumie zagrożenie, jakie niosą namiętne pocałunki z chłopakiem. Też kiedyś byłem w Twoim wieku i pamiętam, ile było wśród rówieśników dramatów, u których podstaw leżała ufność w swoje siły i naiwna pewność, że nic im nie grozi. A czasy były naprawdę inne, pod tym względem znacznie bezpieczniejsze. Zatem pozwól mi, Beatko, troszczyć się o Ciebie. Tu nie tyko chodzi o to, byś nie została ciężko poraniona, ale o to, by Wasza znajomość była dla Was obojga budująca, była drogą do świętości, byście kiedyś mogli swoim dzieciom stawiać za wzór przebieg Waszej znajomości. Wierzę, że wygracie Wasz czas przygotowania do małżeństwa. Trzymajcie się – Boga i Jego wskazówek. Tato „Jestem 17-letnią dziewczyną i często zastanawiam się nad sytuacjami, o których nie myślą moi rówieśnicy. (...) Najważniejszym moim hasłem życiowym jest: »Niech będzie, jak Ty chcesz, Panie, nie jak ja chcę«. Staram się żyć dobrze, ale – jak u każdego – nie zawsze te starania coś przynoszą. (...) Mam kolegę, którego znam 2 lata. Nasza znajomość się rozwijała. Byliśmy w stosunkach koleżeńskich, przyjacielskich, aż w końcu zaczęliśmy ze sobą chodzić. To całe »chodzenie« zapoczątkował pocałunek; wtedy wiedziałam (poczułam), że naprawdę chcę z nim być. I w tym momencie pragnę zadać moje pytanie: Czy całowanie się jest grzechem?! Chłopak, dziewczyna i pocałunek – czy to coś złego? Co do współżycia, o tym nie było i nie ma mowy. Chcę zachować czystość przed ślubem. Pytanie o pocałunki zaczęło mnie męczyć, od kiedy mój chłopak (obecnie eks) opowiedział mi o pewnej lekcji religii. Zapytany anonimowo o to, czy całowanie się z dziewczyną jest grzechem, ksiądz odpowiedział, że tak. W pierwszej chwili wydało mi się to śmieszne, bo dlaczego całowanie miałoby być złe, jeżeli nikt o tym nie mówi? Jeszcze nie słyszałam, żeby ksiądz wspomniał coś o tym na kazaniu. Jest na świecie tyle par (wcale nie małżeńskich, a choćby narzeczeńskie), które się całują i które pewnie bardzo by się zdziwiły, gdyby ktoś im powiedział, że to grzech. Czy ksiądz im coś mówi, widząc, jak się całują? Chyba nie... Mniej więcej tak to sobie tłumaczyłam. Nie chciałam jednak popełniać świadomego grzechu i zaczęłam drążyć. Weszłam na jedną z katolickich stron internetowych, bo chciałam znaleźć jakiegoś kapłana, który by mi tę sprawę wyjaśnił. Czat jeszcze nie działał, ale zadałam swoje pytanie. Kilka dni później dostałam odpowiedź, a raczej odesłanie do katechezy umieszczonej na jeszcze innej stronie. Temat poświęcony był pocałunkom. Przebiłam się przez pocałunki »matka – dziecko«, koleżeńskie itd., i w końcu znalazłam to, co mnie interesowało. Wyszło na to, że pocałunki »chłopak – dziewczyna« są jednak grzechem. Jak tylko spotkałam się z moim chłopakiem, powiedziałam mu o tym i zakończyłam »fazę pocałunków«. Mimo złego humoru jakoś to zaakceptował. Niestety, powoli nasze uczucie zaczęło słabnąć. Nie kłóciliśmy się, ale coraz mniej rozmawialiśmy. To mnie bardzo męczyło. Wypomniałam mu, że mieliśmy rozwijać nasze uczucie, a do tego potrzebne są rozmowy. Niestety (a może jednak »stety«), przyszedł moment, w którym ze mną zerwał. Początkowo bardzo to przeżywałam, jednak z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że chyba wszystko, co się dzieje, jest potrzebne i ma jakiś cel. Każde cierpienie i każda porażka czegoś nas uczy. Nawet to rozstanie było potrzebne. Wiele jeszcze nad tym myślałam i starałam się znaleźć przyczyny tego zerwania. Myślę, że jego powodem, może nawet nie do końca uświadomionym, była moja decyzja o zaprzestaniu okazywania sobie uczuć w formie pocałunków. (...) Mam jeszcze jedno pytanie – jeżeli całowanie się jest złe, to przytulanie się itp. pewnie też, a w czym takim razie różni się przyjaźń od chodzenia? (...)”. J. No Droga J. No! Bardzo dziękuję za Twój list. Szczerze cieszę się Twoim przywiązaniem do Boga i ufnością Mu okazywaną. W Twoim liście jest wiele ciekawych wątków, lecz tym razem odniosę się tylko do tych związanych z całowaniem. Piszesz: „nasze chodzenie zapoczątkował pocałunek, wtedy wiedziałam (poczułam)”. Podziwiam Twoją niezawodną intuicję: to, że po słowie „wiedziałam” piszesz od razu „poczułam” – bo rzeczywiście pocałunek nie daje żadnej wiedzy, a jedynie uruchamia czucie. Silne odczucia mogą zafałszować prawdziwy obraz drugiej osoby i relacji z nią. Związek budowany jedynie na uczuciach to domek z kart, bańka mydlana. Zauważ, że gdy zakończyłaś fazę pocałunków, uczucie osłabło, coraz mniej rozmawialiście – bo prawdopodobnie nie było o czym. Nie byliście zainteresowani sobą. Osoby kochające się i zachwycone wartością kochanej osoby mają zawsze tysiące spraw do omówienia i... ciągle za mało czasu. Wszystko, co dotyczy ukochanej (ukochanego), jest ciekawe, interesujące, godne poznania. Jak widzisz, w Twoim wypadku tak nie było, zatem całe szczęście, że tamta znajomość skończyła się bez głębszych ran. To nie był chłopak dla Ciebie. Gdybyście nie przerwali fazy pocałunków, to może dwie obce, nie zainteresowane sobą nawzajem osoby doszłyby aż do ślubu na sztucznie podtrzymywanych przyjemnych emocjach płynących z bliskości cielesnej. A potem całe życie pełne... pustki. Twoje zdanie, że wszystko, co się dzieje, jest potrzebne i ma cel, ogromnie mnie cieszy. Wierzę, że doświadczenia życia będziesz potrafiła dobrze wykorzystać, żyjąc coraz piękniej i mądrzej. Mam nadzieję, że na końcowe pytanie z Twego listu o przytulenie się itp. znalazłaś odpowiedź w pierwszej, ogólnej, części mojego pisania. Przytulenie, podobnie jak pocałunek, może być dobre (gdy jest czyste, obdarza, czyli wynika z miłości – wyraża bezinteresowną czułość) lub złe (gdy jest nieczyste – odziera, wynika z pożądliwości). Zawsze na klasyfikację moralną wpływ zasadniczy będzie miała wewnętrzna treść czynu. Pomocne może być rozpoznanie intencji, znaczenia, przebiegu i skutków danego czynu. Co do różnicy między przyjaźnią a „chodzeniem”, to nie każda przyjaźń musi kończyć się „chodzeniem”. „Chodzenie” poważnie potraktowane należałoby rozumieć jako rozeznanie i poznanie siebie pod kątem małżeństwa. Końcowa faza „chodzenia” to narzeczeństwo, które powinno być ostatecznym czasem rozeznania i podjęcia decyzji o małżeństwie. Niestety, narzeczeństwo „wyszło z mody”, a szkoda, bo to ważny i potrzebny etap. Wracając do „chodzenia”, to ostrzegam, że są bardzo niebezpieczne, choć modne zabawy w chodzenie dla... chodzenia, dla pochwalenia się przed koleżankami (kolegami), dla poprawienia sobie samopoczucia, dla... sportu. Pewnie, by uniknąć niebezpiecznej przypadkowości w wyborze współmałżonka, lepszą drogą byłoby przechodzenie od wstępnego zaprzyjaźnienia się do „chodzenia”. Dopuszczam jednak myśl (trochę karkołomną), że „chodzenie rozpoczęte porywem serca” przeradza się w przyjaźń, tak potrzebną w prawdziwej miłości. Jednak „chodzenie” bez zaprzyjaźniania się to szczeniacka i, powtarzam, życiowo bardzo niebezpieczna zabawa. Gorąco przed nią przestrzegam. Jesteś bardzo młoda. Spotkasz jeszcze wielu chłopaków i mężczyzn, z których jeden zapewne zostanie Twoim mężem. Oby to był ten najwartościowszy, najlepszy z możliwych mąż i ojciec Twoich – Waszych – dzieci. Obyś Go „nie przegapiła” i nie związała się z innym, który celowo (lub nie) zagrał na Twoich uczuciach. Na koniec dam Ci mądrą radę: poznając nowego chłopaka i czując, że coś z tego może być, zadaj sobie pytanie: „czy chciałabym w przyszłości mieć takiego syna jak on?”. Jeżeli absolutnie nie, uciekaj od niego czym prędzej! Jeżeli tak (lub choćby tylko „chyba tak”), zainteresuj się nim poważnie. Może to ten najlepszy, przeznaczony dla Ciebie przez Boga samego. Nadal kochaj Boga, ufaj Mu i szanuj siebie, a wygrasz swe życie (również wieczne).Miłujcie się, 5/2003 Chociaż już od dłuższego czasu odpowiadam na tego typu pytania, to jednak widocznie nadal są niejasności i potrzeba dalszych wyjaśnień. Mogę odpowiedzieć krótko: 1) Pieszczoty w ramach aktu małżeńskiego są w porządku zarówno przed i podczas, jak też po penetracji, także w celu doprowadzenia niewiasty do orgazmu po penetracji. A to z tej racji, że orgazm należy do natury aktu płciowego i także niewiasta ma prawo do przeżycia całego aktu. 2) Należy odróżnić pieszczoty - czyli dotykanie jakąkolwiek częścią ciała - od połączenia sodomickiego czyli narządu płciowego z narządem niepłciowym. Różnica polega na naśladowaniu narządu płciowego przez narząd niepłciowy, czyli jakby imitowanie penetracji, np. doustnie. 3) Niezamierzony przedwczesny wytrysk poza łonem niewiasty nie jest grzechem, jeśli nie można było go przewidzieć. Dla właściwego zrozumienia należy zacząć od podstaw tej tematyki, a to wymaga nieco szerszego potraktowania. W tym miejscu mogę to uczynić tylko w skrócie, opierając się na podręcznikach katolickiej teologii moralnej, które podaję na końcu. 1. Bóg Stwórca związał z aktem przekazywania życia przyjemność zmysłową. Dlatego cel aktu płciowego - którego właściwym miejscem jest nierozerwalne małżeństwo - jest podwójny: celem pierwszorzędnym jest spłodzenie nowego człowieka celem drugorzędnym jest uśmierzenie pożądliwości przez doświadczenie przyjemności zmysłowej w tym akcie. Pożądliwość i jej zaspokojenie, czyli przyjemność zmysłowa, są stworzone przez Boga w służbie trwania rodzaju ludzkiego. Dla jasności: przyjemność sexualna (delectatio venerea) polega na pobudzeniu organów płciowych wraz z wydzieleniem płynów służących zjednoczeniu. Może być ona kompletna, gdy dochodzi do spełnienia aktu spłodzenia wraz z wydzieleniem płynów, niekompletna, gdy nie zachodzi całość naturalnego aktu. 2. Lubieżnością (luxuria) jest nieuporządkowane pragnienie bądź używanie przyjemności sexualnej. To nieuporządkowanie polega na oddzieleniu od naturalnego celu jakim jest spłodzenie potomstwa. Są tutaj różne rodzaje: lubieżność spełniona (consummata), mianowicie gdy następuje wytrysk nasienia, lubieżność niespełniona (non-consummata), czyli bez wytrysku nasienia, i może być kompletna (gdy dochodzi do naturalnego spełnienia) albo niekompletna (gdy nie dochodzi do naturalnego spełnienia) Ten ostatni rodzaj nazywa się także "nieskromnością" (impudicitia), która może być wewnętrzna, czyli polegająca na wewnętrznych aktach wyobraźni, umysłu i woli, lub zewnętrzna, czyli polegająca na zewnętrznych aktach. Pod względem intencji lubieżność może być bezpośrednia, gdy przyjemność zmysłowa jest chciana jako taka, albo pośrednia, gdy pojawia się tylko przy okazji na przykład patrzenia bądź czytania, i nie jest sama w sobie zamierzona. Grzeszność lubieżności polega na tym, że człowiek używa przyjemności sexualnej do celu innego niż przekazywanie życia, np. dla samego wrażenia zmysłowego. Ciężar grzechu zależy od rodzaju. Lubieżność bezpośrednio chciana poza małżeństwem jest zawsze grzechem ciężkim. Grzechy lubieżności spełnionej mogą być zgodne z naturą, gdy wytrysk nasienia może służyć do poczęcia, jak rozwiązłość (czy to przygodna, jak prostytucja, czy konkubinat), cudzołóstwo, kazirodztwo, wykorzystywanie sexualne, świętokradztwo (czyli grzech przeciw czystości poświęconej Bogu), gwałt, niezgodne z naturą jak polucja, sodomia i bestialia. Polucja jest spełnioną przyjemnością zmysłową wraz z wydzieleniem płynu płciowego bez połączenia narządów płciowych. Może być zamierzona, czy to bezpośrednio czy pośrednio, albo niezamierzona (wtedy nie jest grzechem). Teologia moralna mówi także o polucji żeńskiej polegającej na wydzieleniu płynu w połączeniu ze spełnioną przyjemnością płciową. Istotna jest przyczyna, to znaczy czy powodem była zamierzona przyjemność sama w sobie z wykluczeniem celu płodności. 3. Sodomia jest połączeniem (concubitus) osób płci różnej bądź tej samej płci w części ciała niewłaściwej dla płodności. Istota tego grzechu polega na pożądaniu narządu niewłaściwego dla prokreacji. Tutaj należy mieć na uwadze odróżnienie: połączeniem (concubitus) nie jest dotyk - czy to ręką, nogą, ustami czy ramieniem - który odbywa się z racji i dla właściwego połączenia narządów płciowych. Dotyk taki jest moralnie w porządku, jeśli służy właściwemu połączeniu. Zaś połączenie sodomickie - czyli z narządem nie służącym płodności - jest czymś więcej niż lubieżny dotyk, ale nie musi być penetracją. Sodomia może być: doskonała (perfecta), gdy ma miejsce między osobami tej samej płci, niedoskonała (imperfecta), gdy ma miejsce między osobami płci różnej w narządzie niewłaściwym dla prokreacji. Jeden i drugi rodzaj może być spełniony (actu consummato), gdy dochodzi do wytrysku nasienia, albo niespełniony (actu non consummato), gdy do tego nie dochodzi. Innymi słowy: sodomią jest także połączenie narządu płciowego z innymi narządem, jak z ustami w przypadku tzw. sexu oralnego, i to niezależnie od tego, czy podczas tego połączenia następuje wytrysk nasienia czy nie. Sodomia spełniona zachodzi także między osobami płci żeńskiej, mianowicie wtedy, gdy podczas połączenia np. ust z narządem płciowym dochodzi do wypływu płynu w połączeniu z przyjemnością zmysłową. 4. Bestialia jest sexualnym połączeniem człowieka ze zwierzęciem. Nie ma tutaj znaczenia, z jakiego powodu się to odbywa i jaką częścią ciała, to znaczy dotyczy także połączenia fizjologicznie właściwych części ciała. 5. Hipersexualność czyli nadpobudliwość sexualna ma wtedy miejsce gdy - po zaspokojeniu sexualnym wkrótce pojawia się znowu potrzeba zaspokojenia - pożądliwość powodowana jest np. przez spojrzenie na rzeczy same w sobie obojętne pod względem sexualnym - pożądliwość tak zajmuje człowieka, że stale myśli bądź mówi o sferze sexualnej, oraz dąży do zaspokojenia. Ma to oczywiście znamiona patologii, lecz nie musi wynikać ze schorzenia psychicznego. Jest to zwykle wynik własnych decyzyj i zachowań, bądź przynajmniej braku opanowania i kontroli nad własną zmysłowością. 6. Perwersja sexualna polega na tym, że pożądliwość sexualna oraz czynności sexualne są pobudzane nie przez właściwą sferę sexualną lecz przez czynniki inne czy nawet obce sferze sexualnej. Należą tutaj: sadyzm, gdy pobudzenie sexualne powodują wyobrażenia lub czyny okrutne czyli zadawanie cierpienia masochizm, gdy pobudzenie sexualne powodowane jest przez własne doznawanie przemocy i cierpienia fetyszyzm, gdy pobudzenie sexualne powodowane jest przez obrazy lub czyny nie należące do sfery sexualnej, homosexualizm, gdy pożądliwość sexualna skierowana jest do osób tej samej płci, pederastia, gdy pożądliwość sexualna skierowana jest do dzieci. Perwersje same w sobie nie są oznakami choroby psychicznej, ponieważ występują także u osób bez takiej diagnozy. Jednak faktem jest, że częściej występują u osób chorych umysłowo. Tym niemniej także osoby chore psychicznie są w stanie - przynajmniej w jakiejś mierze - posługiwać się rozumem i tym samym panować na perwersyjną pożądliwością. 7. Grzechy lubieżności (luxuria) niespełnionej są dwojakiego rodzaju: akty cielesne czyli poruszenie narządów płciowych wraz z pożądliwością, zarówno chwilowe jak też regularne, zarówno własnowolne jak też samoczynne (o ile zawinione w przyczynie czy chciane dla przyjemności), oraz akty nieskromne, czyli własnowolne zajmowanie się rzeczami, które powodują przyjemność sexualną, a są to zarówno akty wewnętrzne jak myśli i pragnienia, jak też zewnętrzne czyli spojrzenia, dotyk, pocałunki, pieszczoty, słowa i lektura. Akt nieskromne (impudicitiae) zewnętrzne są następujące: Dotyk: na ciele własnym bądź innej osoby. Nie dotyczy dotykania także wstydliwych części ciała z powodu konieczności czy potrzeby dla zdrowia, higieny itp., nawet jest wiąże się z pobudzeniem zmysłowym, o ile nie jest ono zamierzone. Pocałunki, o ile są miłosne poza małżeństwem, gdyż związane są z pożądliwością, oraz na wstydliwych częściach ciała, także w małżeństwie, ponieważ są nierozumne i mogą być groźne dla zdrowia. Spojrzenia: Oglądanie własnych wstydliwych części ciała może być grzeszne, gdy nie ma konieczności i wiąże się z pobudzeniem pożądliwości. Także oglądanie wstydliwych części ciała innej osoby zależy od tego, czy wiąże się z pobudzeniem pożądliwości. Dotyczy to także dzieł sztuki, fotografii, filmów ze scenami erotycznymi. Mowa: Grzeszna jest wtedy, gdy ma na celu pobudzenie pożądliwości, bądź stwarza okoliczność takiego pobudzenia, bądź powoduje zgorszenie czyli prowadzi innych do grzechu. Chodzi zarówno o mówienie jak też słuchanie tego typu słów, także śpiewanych. Lektury: Ciężar grzechu zależy od charakteru danego textu, tzn. czy jest to literatura zwykła z nieskromnymi wstawkami, czy wprost lubieżna. Chodzi także, czy wiąże się z pobudzeniem pożądliwości i czy jest ono zamierzone. Akty nieskromne wewnętrzne są następujące: Myśli nieczyste, czyli głównie wyobrażenia zawierające i powodujące pożądliwość. Uporczywe upodobanie w grzechach lubieżnych. Pragnienia nieczyste, czyli wola popełnienia czynu lubieżnego. 8. Używanie (usus) czyli pożytkowanie małżeństwa polega na czynności, w której dochodzi do cielesnego połączenia (copula carnalis) małżonków, ustanowionego w porządku naturalnym do utrzymania i zachowania rodzaju ludzkiego. Ta czynność polega ze strony mężczyzny na złożeniu nasienia w łonie niewiasty, zaś ze strony niewiasty w przyjęciu nasienia. Oczywiście z obydwu stron wiąże się to z przyjemnością cielesną wraz ze wszystkimi czynnościami i procesami, które są naturalne dla pary ludzkiej, czyli zgodne nie tylko z cielesnością, lecz także z psychiką i rozumnością właściwą człowiekowi, czyli zarówno pobudzenie uczuciowe i zmysłowe wraz z przejawami cielesnymi, jak też panowanie rozumowe, przejawiające się zwłaszcza we wzajemnym poszanowaniu godności osobowej. Św. Paweł (1 Kor 7, 3) nazywa ten akt - oczywiście jako całość, a nie tylko zaspokojenie pożądliwości - powinnością małżeńską, którą małżonkowie są sobie winni z racji związku małżeńskiego. Zachodzi tutaj kilka istotnych kwestij: Akt małżeński (w znaczeniu wyłożonym powyżej) jest sam w sobie nie tylko dozwolony i godziwy, lecz jako środek zachowania rodzaju ludzkiego jest także obowiązkowy i zasługujący (meritorius). Ponadto jest też dozwolony w tym, co się z nim wiąże, czyli w całym pożyciu małżeńskim, które polega nie tylko na samym wydaniu potomstwa, lecz na jedności osobowej małżonków, wraz ze sferą uczuciową, zmysłową i cielesną. Z powodu tej jedności osobowej, gdzie ma miejsce także uporządkowane zaspokojenie pożądliwości (jest to cel drugorzędny małżeństwa), dozwolony jest akt sexualny także wtedy, gdy według naturalnego rytmu - czy to ciała niewiasty, czy choroby, wieku - nie jest możliwe wydanie potomstwa. Innymi słowy: moralnie w porządku jest współżycie sexualne także w okresach niepłodnych, czy to przejściowych czy trwałych. Jedynym warunkiem jest to, że musi to być niepłodność naturalna, czyli niezależna od ingerencji człowieka w sam akt sexualny. Konkretnie dozwolone jest współżycie - w wieku niepłodnym, - w okresie brzemienności, o ile nie zagraża to dziecku w łonie, - po amputacji narządów rodnych z powodu choroby u któregoś z małżonków. Akt małżeński powinien być dokonany w sposób taki, który jest właściwy do dokonania pierwszorzędnego i istotnego celu małżeństwa, którym jest potomstwo. Nie jest konieczne, by ten cel został faktycznie osiągnięty, jednak akt powinien się tak odbyć, by mógł zostać zrealizowany. Dlatego grzechem ciężkim jest taki akt, który odbywa się z uniemożliwieniem potomstwa, gdyż jest on nienaturalny. Sprawa środków antykoncepcji czy to mechanicznej czy chemicznej jest jasna. Teologia moralna rozpatruje jednak także pewne szczegółowe kwestie odnośnie przebiegu naturalnego: - Wycofanie się mężczyzny po wytrysku nasienia przed orgazmem niewiasty nie jest grzeszne, ponieważ orgazm żeński nie jest konieczny dla poczęcia. - Wycofanie się mężczyzny przed wytryskiem nasienia, gdy niewiasta już przeżyła orgazm bądź jest bliska orgazmu, nie jest grzeszne, o ile nie ma niebezpieczeństwa wytrysku nasienia poza łonem niewiasty. - Jeśli orgazm niewiasty jeszcze nie nastąpił, gdy mężczyzna już złożył nasienie, pominięcie jej orgazmu nie jest grzechem, ponieważ nie może zapobiec poczęciu. Jednak powstrzymywanie orgazmu w zamiarze zapobieżenia poczęciu jest grzeszne. - Chociaż orgazm niewiasty nie jest konieczny dla poczęcia, to jednak (z punktu widzenia medycznego) jego prawdopodobieństwo wzrasta, gdy niewiasta dochodzi do orgazmu nie sama, lecz równocześnie ze złożeniem nasienia mężczyzny w łonie. - Gdy małżonkowie przerywają akt małżeński przed złożeniem nasienia, nie grzeszą, jeśli nie ma niebezpieczeństwa wylania nasienia poza łonem i jeśli działają w zgodzie, np. z powodu słusznej racji uniknięcia potomstwa w danej chwili (z powodu choroby czy niemożliwości wychowania większej liczby potomstwa). Akt taki służy drugorzędnemu celowi, czyli uśmierzeniu pożądliwości, dlatego jest dozwolony. Brak zgody, czyli unikanie poczęcia przez jednego z małżonków, sprawia jednak, że taki akt staje się grzeszny, gdyż sprzeciwia się powinności małżeńskiej, która odnosi się do pełnego i płodnego aktu. Należy mieć na uwadze, że w tej kwestii tzw. stosunków przerywanych nie ma całkowitej zgody między teologami. Podane tutaj stanowisko odpowiada szkole jezuickiej, podczas gdy teologowie tomistyczni uważają stosunek przerywany za grzeszny, jeśli przerwanie - czyli akt niepełny - jest z góry zamierzone. Więcej o tym tutaj. - Każda czynność niewiasty mająca na celu usunięcie złożonego nasienia i tym samym zapobieżenie zapłodnieniu jest grzeszna. 9. W akcie małżeńskim dozwolone są czynności pożądliwości niedokonanej (actus luxuriae imperfectae), zarówno wzajemne jak też wykonane na sobie, o ile są konieczne bądź użyteczne dla dokonania akt małżeńskiego. Konkretnie: - Gdy jest intencja dokonania aktu małżeńskiego, wówczas dozwolone są spojrzenia, dotykanie itp., które pobudzają do zjednoczenia narządów, zarówno przed jak i podczas zjednoczenia. Należy jednak zważać, by podczas tej "gry wstępnej" nie doszło do wylania nasienia. - Gdy mężczyzna dokonał aktu zanim niewiasta doznała orgazmu, wówczas może ona także sama dotykiem bądź w inny sposób doprowadzić siebie do pełnego przeżycia zmysłowego. - Nie jest dozwolone mężczyźnie doprowadzenie siebie do wylania nasienia po tym, gdy niewiasta się wycofała, doznawszy orgazmu przed nim, czyli poza łonem niewiasty. Związek małżeński nie daje prawa i nie usprawiedliwia czynów przeciw naturze aktu sexualnego. Dotyczy to sodomii niedoskonałej oraz onanizmu. 10. Sodomia niedoskonała jest wtedy, gdy mężczyzna wnika w organ niewłaściwy dla płodnego współżycia, niezależnie od tego, czy oddaje nasienie w nim czy poza nim. Jest to zawsze grzech ciężki, gdy odbywa się za obopólną zgodą. Jednak niewiasta może bez grzechu ulec sodomickiemu aktowi mężczyzny pod następującymi warunkami: 1) gdy stara się, ale nie może temu zapobiec bez poważnych złych skutków, oraz 2) gdy nie zgadza się na przyjemność zmysłową wynikającą z tego aktu. Tutaj godny uwagi jest następujący szczegół, podany przez x. Noldin'a: W wolnym tłumaczeniu: Oprócz tego, co jest sprzeczne z naturalnym celem współżycia (czyli z płodnością), nie ma czynności między małżonkami, które byłyby z pewnością grzechem ciężkim, nawet jeśli byłaby nieuporządkowana i wstrętna. Dlatego, jeśli wykluczona jest pożądliwość sodomicka (czyli upodobanie w spółkowaniu wbrew naturze), wówczas nie zawsze są grzechem ciężkim następujące przypadki: a. gdy połączenie z narządem niewłaściwym odbywa się z zamiarem dokonania w narządzie właściwym, b. gdy narząd płciowy dotyka narządu niewłaściwego niewiasty, ale nie dochodzi do wylania nasienia. Należy mieć tutaj na uwadze: chodzi o to, czy czynność sodomicka w małżeństwie jest zawsze i z pewnością grzechem ciężkim. Tym samym x. Noldin nie podaje, że nie jest wcale grzeszna, ani że jest w porządku czy piękna, jak to głoszą o. Knotz, o. Recław i im podobni. Innymi słowy: taka czynność - a do takich zalicza się tzw. sex oralny - jest grzeszna, aczkolwiek nie zawsze musi być grzechem ciężkim. Jest grzeszna, ponieważ jest połączeniem organu płciowego z organem niewłaściwym dla płodności, czyli w sposób nieuporządkowany, a jest na pewno grzechem ciężkim, jeśli jest wykonywana z upodobania, a nie z konieczności czy przynajmniej pożyteczności dla właściwego połączenia sexualnego. I jeszcze zgodnie z obietnicą podaję źródła, na których się głównie opieram, a są to akurat podręczniki katolickiej teologii moralnej autorstwa dwóch jezuitów, austriackiego i hiszpańskiego: P. S. Otrzymałem pytanie domagające się dopowiedzenia: Odpowiadam: 1. Tak, chodzi o pobudzenie narządów płciowych. 2. Pocałunki namiętne - w sensie nie takiego typu jak między rodzicami i dziećmi, czy między rodzeństwem - są poza małżeństwem zasadniczo grzeszne, nie tylko ze względu na cel czy zamiar, lecz także ze względu na przyczynę i skutek. Do skutków powodujących grzeszność przynajmniej lekką należy zgorszenie, gdyż osoby postronne nie są w stanie ocenić wewnętrznego nastawienia i są zdane na akt zewnętrzny. Taki akt, właściwy dla małżonków, oznacza przynajmniej w odbiorze pewną uzurpację oraz lekceważenie wagi związku małżeńskiego. Szacuje się, że ok. 30% mężczyzn może pewnym momencie swojego życia cierpieć z powodu przedwczesnego wytrysku. Ejakulację można uznać za zbyt wczesną, gdy pojawia się w czasie krótszym niż 2 minuty od rozpoczęcia penetracji lub jeszcze podczas gry wstępnej. Jeśli takie zaburzenie trwa dłuższy czas, jest ono wskazaniem do rozpoczęcia farmakoterapii. W takim wypadku pacjent powinien udać się do lekarza, który zaleci odpowiednie badania i zaproponuje leczenie np. tabletki Priligy. Mężczyźni, którzy ejakulują w czasie dłuższym niż 2 minuty od rozpoczęcia penetracji, nie kwalifikują się do leczenia farmakologicznego. Problemy z kontrolowaniem wytrysku bardzo często występują u mężczyzn niedoświadczonych seksualnie, którzy przez dłuższy czas nie uprawiali seksu lub stresują się kontaktem z nową partnerką. Nie można w ich przypadku mówić o występowaniu zaburzeń seksualnych. Nie oznacza to jednak, że czas stosunku jest wystarczająco długi, aby pozwolić na osiągnięcie satysfakcji u obojga partnerów. Istnieje wiele metod na opóźnienie wytrysku, które mogą być stosowane przez wszystkich mężczyzn pragnących przedłużyć stosunek. Warto wypróbować co najmniej kilka z nich, aby dowiedzieć się, który sposób będzie najbardziej odpowiadał zarówno Tobie, jak i Twojej partnerce. Być może zdecydujecie się skorzystać z kilku metod równocześnie lub zamiennie. Pamiętaj, że techniki opóźniania wytrysku mają na celu nie tylko wydłużenie stosunku, ale przede wszystkim zwiększenie satysfakcji płynącej ze zbliżenia. Przedłużanie stosunku przy pomocy technik APE (Anti Premature Ejaculation) Pacjentom, którzy nie kwalifikują się do leczenia farmakologicznego, a chcieliby przedłużyć stosunek, gdyż jego długość nie wydaje im się satysfakcjonująca, seksuolodzy często radzą skorzystać z tak zwanych technik APE (Anti Premature Ejaculation). APE to zbiór różnorodnych ćwiczeń, których stosowanie ma na celu nauczenie mężczyzny, jak reagować w momencie silnego podniecenia, aby nie skończyć stosunku szybciej, niż chciałoby tego oboje partnerów. Skuteczność metod APE opiera się na regularnym treningu. Ogromnie ważna jest tutaj także współpraca kobiety oraz jej wyrozumiałość i cierpliwość. (...) pacjent uczy się swojego ciała, jego budowy, funkcjonowania i reakcji na różne bodźce. Dzięki czemu podczas seksu łatwiej będzie mu skupić się na własnych doznaniach, a co za tym idzie — świadomie kontrolować wytrysk. Daniel Cysarz, Terapia poznawczo-behawioralna a przedwczesny wytrysk Techniki APE inaczej nazywane są technikami behawioralnymi. Ich opanowanie opiera się na lepszym zrozumieniu swojego ciała i kontrolowaniu jego reakcji. Techniki behawioralne są oparte na hipotezie, która mówi, że przedwczesny wytrysk pojawia się w sytuacji, kiedy mężczyzna nie potrafi rozpoznać sytuacji znacznego podniecenia oraz nieuniknionej ejakulacji. Trenowanie może modyfikować odpowiedź na bodziec poprzez ekspozycję pacjenta na stopniowo coraz silniejsze i dłuższe stymulacje, zachowując przy tym intensywność i długość bodźców tuż poniżej progu wyzwolenia ejakulacji. K. Hatzimouratidis, I. Eardley, F. Giuliano, I. Moncada, A. Salonia, Rekomendacje dotyczące zaburzeń seksualnych u mężczyzn: zaburzenia erekcji i przedwczesny wytrysk Technika trzech palców To jedna z najbardziej znanych i najpowszechniejszych metod przeciwdziałania przedwczesnemu wytryskowi, którą praktykowano już w starożytności./p> W momencie gdy czujesz, że zbliża się wytrysk, naciśnij trzema palcami na punkt znajdujący się pomiędzy odbytem a jądrami. Ucisk powinien trwać kilkanaście sekund, do momentu aż poczujesz, że podniecenie zaczyna słabnąć. Możesz powtórzyć to ćwiczenie 4-5 razy podczas współżycia, dzięki czemu stosunek będzie mógł zostać przedłużony nawet o kilka minut. Najlepiej jeśli w tym zadaniu pomoże ci partnerka. Jeżeli dobrze się znacie i jesteście razem od dłuższego czasu, być może sama będzie umiała wyczuć, kiedy powinna rozpocząć uciskanie. Jeśli nie, podpowiedz jej, kiedy zbliża się wytrysk. Aby ta metoda była skuteczna, musi być praktykowana przez co najmniej kilka miesięcy. Wymaga to bardzo dużej wytrwałości ze strony obojga partnerów. Pamiętaj, że omawiana metoda może wpłynąć na osłabienie erekcji, przynajmniej dopóki nie zostaniesz ponownie pobudzony. Technika ta może dla niektórych par być frustrująca, ponieważ zakłada przerwanie na chwilę stosunku i "ostudzenie emocji". W tym czasie może opaść podniecenie zarówno mężczyzny, jak i jego partnerki. Główny cel techniki trzech palców to nauczenie się rozpoznawania momentu tuż przed wytryskiem, kiedy możliwe jest jeszcze opóźnienie orgazmu. W konsekwencji stosujący ją mężczyzna będzie umiał zwiększyć kontrolę nad reakcjami swojego organizmu i opóźnić wytrysk. Technika STOP-START Ta metoda, często polecana przez seksuologów, to jeden z najlepszych sposobów na opóźnienie wytrysku, który dodatkowo pozwala zintensyfikować orgazm, a także zwiększyć ilość płynu ejakulacyjnego. Dodatkową, niewątpliwą zaletą tej metody, jest skupienie się na partnerce i zwiększenie jej przyjemności. Została ona opracowana przez Jamesa H. Semansa, amerykańskiego chirurga i urologa w 1956 roku i opisana w publikacji Premature ejaculation: a new approach Technika jest bardzo prosta, nie wymaga specjalnej sprawności, ani ćwiczeń. Polega ona na przerywaniu penetracji w momencie, gdy mężczyzna poczuje, że zbliża się do punktu kulminacyjnego. Po wyjściu z partnerki, skup się na jej pieszczotach. W ten sposób gorąca atmosfera nie opadnie, a Ty będziesz miał chwilę na relaks. Kiedy poczujesz, że Twoja erekcja trochę osłabła, możesz ponownie powrócić do penetracji. Tę metodę możesz zastosować kilkukrotnie w trakcie stosunku. Przeplatanie penetracji z pettingiem może nawet dwukrotnie przedłużyć Waszą przyjemność. Podczas stosowania tej metody ważna jest obserwacja swojego ciała - przed wytryskiem spróbuj wyczuć "moment bez powrotu", ułatwi Ci to w późniejszym czasie kontrolowanie ejakulacji. Technika Masters i Johnson W 1966 roku William Masters i Virginia Johnson, jako pierwsi opisali czterofazowy, linearny model reakcji seksualnej w publikacji Human sexual response. Na jego podstawie opracowali technikę, która ma służyć opóźnieniu wytrysku. Opiera się na nabyciu umiejętności rozpoznawania kolejnych faz stosunku i ich kontrolowania. Naukowcy wyróżnili cztery następujące po sobie kolejno fazy aktywności seksualnej. U mężczyzn mają one następujący przebieg: Faza podniecenia - w której narasta podniecenie seksualne na skutek bodźców zewnętrznych i fantazji. Dochodzi do erekcji i przemieszczenia jąder w stronę krocza. Faza plateau - zwiększa się ukrwienie genitaliów i dochodzi do uwolnienia preejakulatu. Jądra powiększają się, a członek pogrubia. Podniecenie utrzymuje się na stałym poziomie. Faza orgazmu - podniecenie zaczyna wzrastać, by osiągnąć punkt kulminacyjny. Następuje orgazm, który trwać może ok. 8 sekund. Zawęża się świadomość i możliwość kontroli. Mięśnie kurczą się, wyrzucając nasienie z pęcherzyków oraz ejakulat - dochodzi do wytrysku. Spadek podniecenia - podniecenie opada, napięcie mięśni i przekrwienie genitaliów ustępuje. Mężczyźni zazwyczaj starają się jak najszybciej dotrzeć do trzeciej fazy, kiedy rozładowane zostaje napięcie seksualne. Tymczasem technika Masters i Johnson zakłada skupienie się na pierwszych dwóch fazach i podjęcie starań w celu wydłużenia ich. Pomocna ma być tutaj obserwacja swojego organizmu i ocena poziomu podniecenia w skali od 1 (brak podniecenia) do 10 (moment orgazmu). Aby opóźnić wytrysk, mężczyzna powinien jak najdłużej starać się utrzymać poziom 7. Jeśli czuje, że pobudzenie zaczyna zbyt szybko rosnąć i przekraczać punkt 7, powinien na chwilę przerwać penetrację i poczekać, aż erekcja lekko osłabnie. Ta metoda wymaga dużej kontroli i wnikliwej obserwacji swojego ciała. Jej nauczenie się może zająć nawet kilka tygodni. Jeśli jednak uda się ją opanować, pozwala opóźnić wytrysk i dłużej cieszyć się seksem. Technika ściskania W oparciu o 4 fazy aktywności seksualnej, Masters i Johnson opracowali tak zwaną technikę "ściskania" (ang. squeeze technique). Gdy mężczyzna zbliża się do orgazmu (czuje, że pobudzenie zaczyna rosnąć i przekraczać punkt 7) on lub jego partnerka ściska czubek penisa chwilę przed pojawieniem się wytrysku. Nacisk należy utrzymywać, dopóki uczucie zbliżającego się orgazmu nie opadnie. Trening mięśnia Kegla i technika wycofywania Mięśnie Kegla to mięśnie dna miednicy. Powszechnie mówi się o tym, jak ważne jest ich trenowanie przez kobiety, tymczasem u mężczyzn pełnią one nie mniej ważną funkcję. Ćwiczenie tych partii ciała jest świetnym sposobem na zwiększenie kontroli nad reakcjami swojego organizmu i naukę opóźnienia wytrysku Gdzie znajdują się mięśnie Kegla? U mężczyzn mięśnie Kegla (nazywane inaczej mięśniami łonowo-guzicznymi) zlokalizowane są na dnie miednicy - od kości ogonowej do łonowej, okalają również podstawę prącia. Jego włókna sięgają także do środka krocza, odbytnicy i jej kanału. Mięśnie Kegla są poprzecznie prążkowane, co oznacza, że pracują zależnie od woli człowieka, a ich skurcze i rozluźnianie można w pełni kontrolować. Dlaczego ćwiczenie mięśni Kegla jest tak ważne? Zaciskanie i rozluźnianie mięśnia znajdującego się u podstawy prącia ma istotny wpływ na sprawność seksualną mężczyzny. Regularne ćwiczenia pozwalają zwiększyć kontrolę nad wytryskiem (co przekłada się na dłuższy czas stosunku), wzmocnić erekcję oraz zintensyfikować orgazm. Dodatkowo ćwiczenie tych mięśni pozwala na poprawę także innych funkcji układu moczowo-płciowego. Mięśnie dna miednicy są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania układu moczowo-płciowego u mężczyzn. Trening tych mięśni może okazać się pomocny w różnych okolicznościach klinicznych, takich jak: wysiłkowe nietrzymanie moczu po operacji prostaty, nadreaktywny pęcherz, kropelkowanie pomikcyjne, zaburzenia erekcji, problemy z ejakulacją, w tym przedwczesny wytrysk i ból w miednicy z powodu skurczu mięśnia dźwigacza. Andrew L. Siegel, Pelvic Floor Muscle Training in Males: Practical Applications Jak ćwiczyć mięśnie Kegla? Wyobraź sobie, że masz pełny pęcherz i próbujesz się powstrzymać przed oddaniem moczu. Zaciśnij mięśnie krocza i policz do 5. Ćwiczenie powtórz 30 razy. Następnie zrób serię długich skurczy po 10 sekund. Ćwiczenie również powtórz 30 razy. Mięśnie Kegla należy ćwiczyć co najmniej 2 razy dziennie - rano i wieczorem. Stopniowo wydłużaj czas napięcia mięśni - to je wzmocni i sprawi, że będą bardziej elastyczne. Pamiętaj, że tą praktykę możesz wykonywać w każdej sytuacji i dowolnym momencie - nikt się nie zorientuje. Jak wykorzystać mięśnie Kegla w łóżku? Umiejętność napinania mięśni Kegla jest przydatna przy tak zwanej technice wycofywania, która również należy do metod APE. Kiedy mężczyzna czuje, że jest bliski szczytowania, powinien przerwać penetracje i wycofać prącie, pozostawiając jedynie jego główkę w wejściu do pochwy. Następnie należy napiąć mięsień łonowo-guziczny i policzyć do 10. Drugim sposobem, który można wykorzystać w tej technice jest szybkie napinanie mięśnia ok. 10 razy. Oba sposoby są równie skuteczne i zależą od indywidualnych preferencji. Po tym czasie erekcja powinna lekko osłabnąć, a penetracja może być kontynuowana. Ćwiczenie mięśni Kegla przy pomocy kulek analnych W treningu mięśni dna miednicy pomóc może gadżet erotyczny nazywany kulkami analnymi. Są to dwie połączone ze sobą kulki, w których znajdują się mniejsze kuleczki. Noszenie tego przyrządu w odbycie, sprawia, że mięśnie Kegla wchodzą w delikatne drgania, co owocuje ich wzmocnieniem. Kulki można nosić w dowolnym momencie dnia, ważne żeby w tym czasie wykonywać jakąś aktywność fizyczną, bo to wprawia je w ruch i wywołuje drgania mięśnia łonowo-guzicznego. Początkujący mężczyźni powinni używać ich kilka minut dziennie, stopniowo wydłużając trening do nawet dwóch godzin. Kulki analne można również wykorzystywać podczas seksu. Gadżet stymuluje prostatę i mięśnie Kegla, co pozwala wydłużyć oraz wzmocnić erekcję. Technika dziewięciu pchnięć Sprawdzoną metodą, która umożliwia przedłużenie stosunku jest tak zwana technika dziewięciu pchnięć. Pozwala ona również zintensyfikować doznania; często wpływa na poprawę i wzmocnienie orgazmu partnerki. Wykonanie wszystkich zakładanych w tej metodzie pchnięć może być na początku trudne dla mężczyzn, którzy mają problem z przedwczesnym wytryskiem. Nie należy się jednak zniechęcać. Na czym polega ta technika? Podczas stosunku powinieneś skupić się na liczeniu pchnięć. Jeśli zbyt szybko poczujesz, że zbliżasz się do punktu kulminacyjnego - przerwij na chwilę (np. stosując opisaną powyżej metodę wychodzenia lub technikę trzech palców). W trakcie współżycia mężczyzna powinien cyklicznie wykonywać odpowiednią liczbę płytkich i głębokich pchnięć: 9 pchnięć płytkich, 1 pchnięcie głębokie 8 pchnięć płytkich, 2 pchnięcia głębokie 7 pchnięć płytkich i 3 pchnięcia głębokie 6 pchnięć płytkich, 4 pchnięcia głębokie 5 pchnięć płytkich, 5 pchnięć głębokich 4 pchnięcia płytkie, 6 pchnięć głębokich 3 pchnięcia płytkie, 7 pchnięć głębokich 2 pchnięcia płytkie, 8 pchnięć głębokich 1 pchnięcie płytkie, 9 pchnięć głębokich Pchnięcia płytkie powinny być powolne, natomiast głębokie należy wykonywać szybko i zdecydowane. Po zakończeniu pierwszej serii pchnięć nie wychodź z partnerki. Skup się na niej, zacznij ją pieścić i poczekaj, aż Twoje podniecenie osłabnie. Kiedy poczujesz, że oddaliłeś moment wytrysku, rozpocznij kolejną serię, zaczynając od 9 płytkich pchnięć i jednego głębokiego. Technika aklimatyzacji Stosowanie techniki aklimatyzacji ma za zadanie przyzwyczajenie do temperatury i wilgotności panującej w pochwie. Polega ona na wprowadzeniu członka do pochwy partnerki bez wykonywania ruchów frykcyjnych. Partnerzy mogą wykonywać bardzo delikatne ruchy, aby erekcja mężczyzny nie opadła, jednak jeśli poczuje on, że zbliża się wytrysk, powinni przestać się poruszać. Członek dalej pozostaje w pochwie kobiety, przez ok. 10 minut po czym ćwiczenie należy powtórzyć. Ćwiczenia te muszą być powtarzane wielokrotnie, a ich skuteczność zależy w dużej mierze od zaangażowania obydwojga partnerów oraz stopnia akceptacji i poczucia bezpieczeństwa w związku.. Daniel Cysarz, Terapia poznawczo-behawioralna a przedwczesny wytrysk Techniki behawioralne a przedwczesny wytrysk Istnieje wiele modyfikacji technik behawioralnych na przedłużenie wytrysku. Należy pamiętać, że w przypadku mężczyzn, u których można mówić o zaburzeniu seksualnym, jakim jest przedwczesny wytrysk, stosowanie tych technik powinno się omówić z seksuologiem. Stosowanie metod APE u pacjentów z przedwczesnym wytryskiem zalecane jest raczej jako wsparcie dla leczenia farmakologicznego, a nie główna terapia. Powyższe techniki ogółem prowadzą do krótkoterminowej poprawy na poziomie 50–60% (Grenier i Byers, 1995; Metz i Pryor, 1997). Jednakże nie ma badań kontrolowanych, które wykazałyby skuteczność terapii behawioralnych. (...) Terapia behawioralna ma największą wartość jako leczenie dodatkowe (...). K. Hatzimouratidis, I. Eardley, F. Giuliano, I. Moncada, A. Salonia, Rekomendacje dotyczące zaburzeń seksualnych u mężczyzn: zaburzenia erekcji i przedwczesny wytrysk Dodatkowo u wielu pacjentów, którzy zmagają się z problemem zbyt szybkiej ejakulacji wskazane może być wprowadzenie terapii poznawczo-behawioralnej, która techniki APE rozszerza o naukę realistycznego myślenia o sobie i wyzbycia się problemów o podłożu lękowym lub nerwicowym. Terapia poznawczo-behawioralna bazuje na założeniu, że to nie same zdarzenia i doświadczenia mają na nas wpływ, ale to, jakie nadajemy im znaczenie. Terapia ta koncentruje się przede wszystkim na tym, by pomóc pacjentowi zmienić jego negatywne, dezadaptacyjne wzory myślenia. Daniel Cysarz, Terapia poznawczo-behawioralna a przedwczesny wytrysk Inne metody na opóźnienie wytrysku Stosowanie prezerwatyw Dobrym sposobem na opóźnienie ejakulacji może być stosowanie prezerwatyw. Choć niektórzy mężczyźni narzekają, że zmniejszają one siłę doznań, w przypadku problemów z przedwczesnym wytryskiem osłabienie odczuć może okazać się wskazane i pozwolić na wydłużenie stosunku. Grubsze prezerwatywy są szczególnie wskazane mężczyznom, którzy uważają, że ich penis jest zbyt wrażliwy, przez co szybciej i intensywniej reagują na bodźce. Pomogą one zmniejszyć podatność na dotyk i wydłużyć stosunek. Na rynku dostępne są również prezerwatywy, które zostały stworzone specjalnie z myślą o opóźnieniu wytrysku. Są one wewnątrz pokryte środkiem o nazwie benzokaina wykazującym miejscowe działanie znieczulające. Substancja ta znajduje się jedynie wewnątrz prezerwatywy, nie ma więc negatywnego działania na odczucia partnerki. Zmniejsza ona wrażliwość członka, ale dla niektórych mężczyzn jej działanie może okazać się zbyt mocne i spowodować zbytnie odrętwienie prącia. Ponadto benzokaina może wywoływać skutek uboczny w postaci osłabienia erekcji. Stosowanie żelu przedłużającego stosunek Skuteczną metodą na opóźnienie wytrysku jest stosowanie specjalnych żeli, które podobnie jak przedłużające stosunek prezerwatywy, zawierają benzokainę lub inną substancję o miejscowym działaniu znieczulającym. Posmarowanie tym żelem penisa, sprawi, że będzie on mniej wrażliwy na stymulację seksualną. Dlatego też ta metoda może być zalecana mężczyznom, których penisy są zbyt wrażliwe na dotyk. Należy jednak pamiętać, że preparaty te mogą osłabiać doznania seksualne, a u niektórych mężczyzn prowadzić do słabszej erekcji. Regularny seks Długie przerwy w kontaktach seksualnych mogą negatywnie odbijać się na zdolnościach do kontrolowania wytrysku. Jeśli przez dłuższy czas nie uprawiałeś seksu lub masz nową partnerkę, szybszy niż zazwyczaj czas ejakulacji nie powinien cię dziwić. Sytuacja ta wywołuje stres, który nie sprzyja kontrolowaniu wytrysku. Dodatkowo na pewno odczuwasz bardzo silne, trudne do opanowania podniecenie. Bądź wyrozumiały dla siebie i daj sobie trochę czasu. Nie bój się też porozmawiać szczerze z partnerką, a jeżeli problem będzie się utrzymywał, spróbujcie wprowadzić techniki behawioralne. Jeżeli masz stałą partnerkę, ale nie współżyjecie ze sobą regularnie, to również może być podłożem problemów ze zbyt wczesnym wytryskiem. Ten problem dotyczy przede wszystkim par, które żyją w związkach na odległość i widują się rzadko. Dlatego też, uprawiaj seks, gdy tylko jest to możliwe. Regularne stosunki pozwolą ci lepiej kontrolować swoje ciało. Podniecenie i stres również nie będą tak wysokie, dlatego łatwiej będzie ci opóźnić wytrysk. Postaw na grę wstępną Pamiętaj, że długi seks wcale nie musi oznaczać długiej penetracji. Zamiast koncentrować się na niej, warto skupić się na grze wstępnej. Pieszczoty na pewno spodobają się Twojej partnerce. Skoncentruj się na początku na tym, aby to jej sprawić rozkosz. Możesz pieścić jej narządy intymne lub spróbować seksu oralnego. Do penetracji przejdź dopiero wtedy, kiedy Twoja partnerka przeżyje orgazm. Wtedy, nie będziesz musiał martwić się, że skończysz zbyt wcześnie. Może to dodatkowo sprawić, że będziesz odczuwał mniejsze napięcie, a więc łatwiej będzie ci kontrolować wytrysk. Kontroluj oddech Dobra kontrola oddechu to podstawa w nauce opóźniania wytrysku i panowania nad reakcjami swojego organizmu. Kiedy zbliża się punkt kulminacyjny, rytm serca i oddech naturalnie przyspieszają, co pobudza skurcze mięśni. Umiejętność panowania nad oddechem pozwoli ci kontrolować czas ejakulacji. Ponadto ta nauka będzie przydatna nie tylko podczas seksu, ale także w każdej innej sytuacji życiowej, np. w chwilach dużego stresu. Ćwiczenia oddechowe - oddychanie przeponą Tajemnica dobrego oddechu tkwi w przeponie. Często zapominamy o tym narządzie i nie wykorzystujemy go w wystarczającym stopniu. A to właśnie oddychanie przeponą, głębokie i powolne, pozwala uspokoić organizm i przywrócić kontrolę nad jego reakcjami. Ćwiczenie oddechu jest bardzo proste. Pamiętaj, żeby poświęcić mu przynajmniej 2-3 minuty każdego dnia. Ćwicząc oddech wykonuj kolejno opisane poniżej kroki: Usiądź wygodnie, postaw stopy płasko na podłodze i wyprostuj plecy Ręce połóż na brzuchu Wciągnij nosem powietrze, tak abyś poczuł rękoma, jak powiększa się Twoja przepona, a brzuch zaokrągla. Weź tak głęboki oddech, jak to możliwe. Podczas wdechu klatka piersiowa nie powinna się unosić. Zatrzymaj oddech na kilka sekund Wypuszczaj powoli powietrze ustami. Wydech powinien być możliwie długi i powolny. Ćwiczenie powtórz 20-30 razy Podczas wykonywania tego ćwiczenia staraj się zrelaksować. Zapomnij na chwilę o wszystkich problemach i obowiązkach. Skup się wyłącznie na oddychaniu. Za każdym razem kiedy zaczniesz myślami wracać do rzeczywistości, ponownie skup się na swoim oddechu. Ćwiczenia oddechowe podczas współżycia Kiedy już nauczysz się oddychać przeponą, zacznij wykonywać ćwiczenia podczas seksu. Kiedy poczujesz, że oddech przyspiesza i zbliża się punkt kulminacyjny, wciągnij powietrze przeponą, a następnie powoli je wypuszczaj. Jednocześnie postaraj się zacisnąć mięśnie dna miednicy. Oddychaj głęboko, do czasu aż poczujesz, że moment wytrysku nieco się oddalił. Opanowanie oddechu pozwala nie tylko opóźnić wytrysk, ale również czerpać większą przyjemność ze współżycia - dzięki tym ćwiczeniom niektórzy mężczyźni są zdolni odczuwać rozkosz jeszcze przed ejakulacją i przeżyć więcej niż jeden orgazm. Nauka panowania nad oddechem podczas stosunku wymaga czasu i cierpliwości. Nie śpiesz się i regularnie ćwicz oddech, zarówno w łóżku, jak i poza nim. Częste zmiany pozycji Kolejnym sposobem na opóźnienie wytrysku może być częsta zmiana pozycji podczas stosunku. Choć z jednej strony zmiana pozycji jest podniecająca i podkręca temperaturę w łóżku, z drugiej strony pozwala na krótką chwilę przerwy w pchnięciach i zmniejszenie wewnętrznego napięcia. Jednocześnie nie przerywasz seksu, więc nie musisz się martwić, że opadnie podniecenie partnerki. Trening masturbacyjny Zbyt szybka ejakulacja może być u niektórych mężczyzn spowodowana złymi nawykami nabytymi podczas masturbacji. Onanizm sam w sobie nie prowadzi do problemów ze zbyt szybkim wytryskiem, jednak jeśli mężczyzna robi to w pośpiechu, skupiając się jedynie na jak najszybszym rozładowaniu napięcia, może dojść do tego, że organizm przyzwyczai się do szybkiego reagowania na stymulację i natychmiastowej gratyfikacji. Trening ma na celu pozbycie się złych nawyków masturbacyjnych, a w efekcie nabycia umiejętności przedłużenia stosunku. Należy stymulować się aż do momentu, w którym poczujesz, że zbliżasz się do osiągnięcia orgazmu. Następnie powinieneś przerwać masturbację i odczekać, aż podniecenie osłabnie. Następnie powtórz ćwiczenie, najlepiej kilka razy, zanim pozwolisz sobie na wytrysk. Praktykę tą możesz wykonywać także razem z partnerką. Seks tantryczny Jeśli szukasz sposobów na przedłużenie stosunku i jesteś otwarty na nowe doświadczenia, warto sięgnąć po porady mistrzów ze Wschodu. Czym jest tantra? Tantra to mistyczne i ezoteryczne nauki, które swoje korzenie mają w starożytnych Indiach. Seks w filozofii Wschodu jest niezwykle ważny, gdyż prowadzi do duchowego oświecenia. Uznawany jest za święty rytuał. Dlatego też stanowi istotny element codziennego życia, poświęca mu się wiele czasu i uwagi, a mistrzowie tantry uczą przeżywania seksu na nowo, także jako doświadczenia duchowego i afirmacji miłości. Dziś seks tantryczny praktykowany jest przez pary na całym świecie. Nie musi wcale oznaczać fascynacji filozofią Wschodu, mistyką i ezoteryką. Podobnie jak joga, która dla wielu stała się jedynie ćwiczeniami fizycznymi, seks tantryczny może być wyłącznie sposobem na przeżycie dłuższej przyjemności, poczucie wyjątkowości chwil i silniejszej więzi z partnerką. Jest też dobrym sposobem na naukę opóźnienia wytrysku. Warsztaty z tantry obejmują wiele zagadnień, uczą między innymi panowania nad emocjami, lepszej komunikacji między partnerami, rozluźnienia ciała, odczuwania i dawania przyjemności. W jaki sposób praktykować seks tantryczny? Kilka najważniejszych wskazówek, o których należy pamiętać, jeśli chce się spróbować tantrycznego seksu: Pamiętaj, że do wieczornego seksu, należy przygotować się już rano: pikantne lub czułe słówka szeptane do ucha i pocałunki, sprawią, że oboje nie będziecie mogli doczekać się wieczora. Nie myśl o osiągnięciu orgazmu, ani pokazaniu swojej sprawności. Skup się na przeżywaniu chwili, wzajemnej bliskości i wymianie energii. Pamiętaj o szczerej rozmowie z partnerką, podczas której nie będziecie się wzajemnie oskarżać i będziecie nastawieni na słuchanie drugiej osoby. Codziennie ćwicz mięśnie Kegla i namów do tego swoją partnerkę. Bądźcie cierpliwi - nauka tantry musi potrwać, a ćwiczenie czyni mistrza. Nie spieszcie się. Nie zamykajcie oczu podczas seksu, starajcie się utrzymać kontakt wzrokowy i obserwować nawzajem swoje reakcje. Posługujcie się dłońmi w sposób świadomy. Jakie efekty przynosi seks tantryczny? Nauczyciele tantry przekonują, że seks może trwać godzinami i przynieść wielokrotne orgazmy, zarówno mężczyźnie, jak i kobiecie. Muszą tylko nauczyć się odpowiednio panować nad swoim ciałem i energią. W dodatku orgazm przeżyć można całym ciałem, nie tylko genitaliami. Mężczyzna, który umie odpowiednio panować nad swoim organizmem, może doświadczać także orgazmu bez wytrysku, jak również wielokrotnych ejakulacji, w czasie jednego stosunku. Seks tantryczny polecany jest często także przez seksuologów, szczególnie parom, które mają problemy z seksem spowodowane zbyt dużym stresem, szybkim tempem życia, brakiem czasu dla siebie. Nauki z Dalekiego Wschodu mogą być drogą do poprawiania relacji w związku, a także lepszego panowania nad własnym ciałem i kontrolowania reakcji organizmu. Wpływ codziennych nawyków na opóźnienie wytrysku U wielu mężczyzn problemy z przedwczesnym wytryskiem biorą się ze stresującego trybu życia czy braku pewności siebie. Niepokój, a także inne czynniki emocjonalne i psychologiczne, takie jak stres czy depresja, mogą również przyczynić się do problemów ze zbyt szybką ejakulacją. Zdrowy tryb życia, dbanie o kondycję fizyczną, unikanie stresu, a także odpowiednia dieta, mogą być kluczem do poprawy życia seksualnego i lepszej kontroli nad momentem wytrysku. Opanowanie lęków i stresu Wielu mężczyzn obawia się, że nie są wystarczająco dobrymi kochankami i nie będą w stanie zaspokoić swojej partnerki w łóżku. Obawy te są silniejsze zwłaszcza wtedy, gdy partnerka jest nowa. Zbyt duże napięcie i stres przed i podczas stosunku, utrudniają panowanie nad reakcjami i często kończą się zbyt szybkim wytryskiem. Jak sobie radzić z obawami, że nie spełnisz oczekiwań swojej partnerki? Po pierwsze pamiętaj, że seks to nie tylko penetracja. Swoją partnerkę możesz zaspokoić także poprzez pieszczoty narządów intymnych czy seks oralny (zarówno podczas gry wstępnej, jak i po stosunku). Jeśli wytrysk nastąpi zanim Twoja partnerka osiągnie orgazm, skup się na tym, aby dać jej przyjemność w inny sposób. Możesz także użyć do tego gadżetów erotycznych. Szczera rozmowa Po drugie nie zapominaj o sile szczerej rozmowy. Jeśli jesteś ze swoją partnerką długo i sobie wzajemnie ufacie, powiedz jej co cię martwi. Jej zrozumienie pozwoli ci zminimalizować Twój lęk i tym samym, nabrać pewności siebie w łóżku. Regularne ćwiczenia fizyczne Po trzecie pamiętaj o regularnych ćwiczeniach fizycznych. Odpowiednia ilość ruchu pozwoli ci wyładować negatywne emocje i zmniejszyć wewnętrzne napięcie. Przełoży się to na lepszą kondycję w łóżku i większą kontrolę nad czasem ejakulacji. Dieta w problemach z przedwczesnym wytryskiem W profilaktyce problemów z osiągnięciem wzwodu pomóc może zdrowa dieta. Ma ona niebagatelny wpływ na ogólną kondycję psychofizyczną, a co za tym idzie większą wytrzymałość i sprawność podczas stosunku. Ponadto u podłoża problemów z przedwczesnym wytryskiem często leżą choroby, do których prowadzić może nieprawidłowe odżywianie, takie jak cukrzyca, czy nadciśnienie. Jak zatem odpowiednio zbilansować swoją dietę, aby przeciwdziałać przedwczesnemu wytryskowi? Produkty bogate w witaminy z grupy B Witaminy z grupy B oddziałują pozytywnie na zdrowie psychiczne i prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Ich odpowiednia ilość w diecie korzystnie wpływa na umiejętność radzenia sobie ze stresem. Witamina B1 ma wpływ na prawidłowe krążenie. Witamina B3 natomiast bierze udział w syntezie hormonów płciowych, między innymi testosteronu. Produkty bogate w witaminy z grupy B to produkty pełnoziarniste; szparagi; rośliny strączkowe mi. in. fasola i groch; ryby; owoce morza; mleko; brokuły. Produkty z witaminą E Witamina E wspomaga prawidłowe krążenie krwi. Zwiększa także przyswajanie jodu w organizmie, który ma wpływ na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy, a niedoczynność tego organu jest jedną z przyczyn przedwczesnego wytrysku. Produkty bogate w witaminę E to między innymi: oliwa z oliwek; oleje (słonecznikowy, sojowy, kukurydziany, rzepakowy); zarodki pszenne; migdały; pestki słonecznika; pestki słonecznika; orzechy laskowe. Produkty bogate w białko Nie zapomnij o dostarczaniu sobie odpowiedniej ilości produktów bogatych w białko, które jest niezbędnym budulcem mięśni, dzięki czemu sprzyja sprawności fizycznej i seksualnej. Jeden z zawartych w białku aminokwasów, arginina, należy do głównych składników męskiego nasienia. Produkty bogate w białko to: mięso i ryby; kasze; nabiał; jaja; soja i jej przetwory; orzechy; rośliny strączkowe. Wizyta w gabinecie lekarskim Jeśli do ejakulacji dochodzi w czasie krótszym niż 2 minuty od rozpoczęcia współżycia lub jeszcze przed penetracją, techniki behawioralne mogą nie być wystarczające. Oczywiście, jeśli problem występuje sporadycznie lub dopiero się pojawił lub spowodowała go duża zmiana w życiu (np. nowa partnerka), naturalne metody i ćwiczenia na przedłużenie stosunku, mogą przynieść pożądane efekty. Jednak jeśli problemy trwają od początku aktywności seksualnej lub od dłuższego czasu, nie należy zwlekać z wizytą u specjalisty. Pierwszym krokiem do pozbycia się problemu z przedwczesnym wytryskiem, jest przełamanie wstydu i skrępowania. Należy zdać sobie sprawę, że jest to normalna choroba, w dodatku uleczalna, na którą cierpi wielu mężczyzn. Ponadto trzeba pamiętać, że przedwczesny wytrysk może być konsekwencją wielu chorób, a więc jego zgłoszenie do lekarza może pomóc w diagnozie innych dolegliwości. Jedyną metodą na skuteczne zwalczenie przedwczesnego wytrysku jest wizyta u seksuologa. Lekarz przeprowadzi z tobą specjalistyczny wywiad, podczas którego postara się ustalić jakie jest podłoże Twojej choroby. Diagnoza pozwoli zadecydować o dalszym leczeniu. Podłoże choroby może być różnorodne - od czynników psychologicznych (traumatyczne doświadczenia seksualne z okresu dzieciństwa, rygorystyczne wychowanie w poczuciu, że seks jest grzechem, zaniżone poczucie własnej wartości) przez złe nawyki (pospieszna masturbacja) po czynniki biologiczne (za niski poziom prolaktyny, nadciśnienie, przerost prostaty, cukrzyca, niedoczynność tarczycy, stwardnienie rozsiane, czy predyspozycje neurobiologiczne). W zależności od rozpoznanej przyczyny choroby, lekarz będzie mógł skierować pacjenta na dalsze leczenie. Jednocześnie, w przypadku braku przeciwwskazań, specjalista może zalecić stosowanie leku na przedwczesny wytrysk. Farmakologiczne opóźnianie wytrysku Obecnie w leczeniu pierwszego rzutu przedwczesnego wytrysku stosuje się dapoksetynę – to stosunkowo nowa substancja, należąca do grupy środków o nazwie inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI) , która stworzona została specjalnie z myślą o przedwczesnym wytrysku. Dostępnym obecnie na rynku lekiem zawierającym ten środek jest Priligy. Przyjmuje się go 1-3 godziny przed stosunkiem. Wcześniej w leczeniu przedwczesnego wytrysku stosowano antydepresanty. Okazało się bowiem, że ich skutkiem ubocznym jest opóźnianie wytrysku. Były to również leki z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), takie jak: paroksetyna, sertralina, fluoksetyna, citalopram, escitalopram, czy fluwoksamina. Obecnie, od kiedy wynaleziona została dapoksetyna, nie ma potrzeby leczenia problemów z wytryskiem środkami na depresję. Czy suplementy diety mogą pomóc w walce z przedwczesnym wytryskiem? Nie ma naukowych dowodów na to, aby jakiekolwiek suplementy diety pomagały opóźnić wytrysk. Jeśli u pacjenta stwierdzono niedobory jakiejś witaminy, to ich suplementacja może poprawić jego kondycję seksualną. Jednak należy pamiętać, że nie są to leki i nie rozwiążą one problemów ze zbyt szybką ejakulacją. Tak, na temat suplementów na przedwczesny wytrysk wypowiadał się dr Lew-Starowicz: "Większość męskich suplementów jest nieprzebadana. Zdecydowana większość z nich oczywiście nie działa. Bierze się jedną łyżkę miodu, łyżkę dziegciu, dodaje się jakąś witaminkę E, wszystko w bezpiecznych określonych dawkach, miksuje się i już mamy suplement. Problem ten tym bardziej dotyczy to różnych specyfików niewiadomego pochodzenia reklamowane w internecie." Czy w euroClinix można kupić tabletki na przedwczesny wytrysk bez recepty? Aby kupić tabletki na przedwczesny wytrysk w euroClinix, nie trzeba mieć recepty od lekarza. Wystarczy, że wypełnisz internetowy formularz konsultacji medycznej na naszej stronie. Następnie, formularz zostanie sprawdzony przez naszego lekarza. Jeżeli ten nie będzie mieć przeciwwskazań, recepta zostanie wystawiona, a lek wysłany ekspresowym kurierem na podany adres. Wszystkie leki pochodzą z licencjonowanej apteki, a przesyłki są dyskretnie zapakowane i nie zdradzają zawartości. W przypadku jakichkolwiek pytań, zapraszamy do kontaktu z naszym Zespołem Obsługi Klienta. O kobiecym wytrysku wiadomo ciągle niewiele. Mimo że zaobserwowany już w starożytności, początkowo był kojarzony z problemami związanymi z nietrzymaniem moczu. Jak się jednak okazuje ejakulacja u kobiet, choć mówi się o niej rzadko, jest zjawiskiem dotyczącym aż ok. 14% przedstawicielek płci pięknej. Czym jest kobiecy wytrysk? Chociaż jeszcze parę dekad temu uważano, że kobieca ejakulacja jest związana z nietrzymaniem moczu, a płyn składa się głównie z mocznika, nie jest to prawdą. Ejakulat bowiem ma skład zbliżony do męskiego nasienia i składa się głównie z cukrów. Ponadto wbrew temu co widzimy w filmach pornograficznych, płynu nie ma wcale dużo i nie jest on dowodem na ponadprzeciętne umiejętności partnera. Kobiecy wytrysk można osiągnąć również podczas ,,standardowego” szczytowania. Nie jest on wyznacznikiem udanego stosunku. Mało tego, eksperci twierdzą, że możliwe jest sprowokowanie wytrysku bez orgazmu. Kobieca ejakulacja tylko dla wybranych? Utarło się przekonanie, że szczytowanie z wytryskiem jest zarezerwowane tylko dla wąskiej grupy kobiet. Mało tego, badania zdają się tę teorię potwierdzać, jednak seksuolodzy uważają, że tak naprawdę każda kobieta po odpowiednim treningu jest zdolna do damskiego wytrysku. Kobieca ejakulacja jest bowiem związana z pojęciem tzw. kobiecej prostaty. Oczywiście kobiety fizycznie prostaty nie mają, jednak ejakulat żeński zawiera związek produkowany przez ten męski narząd, jak to możliwe? Otóż ów związek chemiczny powstaje w gruczołach u ujścia cewki moczowej. Mało tego, wiele kobiet może być nieświadoma, że ma kobiecy wytrysk, ponieważ prawdopodobnie u większości dochodzi do wstecznego wyrzutu płynu. Czyli zamiast na zewnątrz, cofa się on do wnętrza cewki, a następnie do pęcherza. Jednak to wszystko teorie, dokładnego pochodzenia płynu ani mechanizmu działania kobiecej ejakulacji nie znamy. Kobiecy wytrysk – dlaczego tak trudno go osiągnąć? Skoro teoretycznie każda z nas może przeżyć to specyficzne szczytowanie, to dlaczego większość z nas traktuje to zjawisko jak bajkę z filmów dla dorosłych? Na orgazm u kobiety składa się wiele czynników. Nie wystarczy namiętny partner, znający nasze potrzeby. Ejakulacja u kobiet wymaga odpowiedniego nastawienia psychicznego oraz dobrej znajomości własnego ciała. Wytrysk u kobiety jest odruchem bezwarunkowym, który możemy osiągnąć bez orgazmu poprzez stymulację odpowiednich miejsc. Aby móc go połączyć z intensywnymi seksualnymi doznaniami, musimy się go po prostu nauczyć. Jak to zrobić? Ejakulacja u kobiet to złożony proces. Aby szczytowanie było zakończone ,,fontanną” musimy nauczyć się obsługiwać własne ciało i przygotować je do tego. Oto kilka wskazówek, jak nauczyć się kobiecego wytrysku: należy ćwiczyć mięśnie pochwy, wystarczy kilka powtórzeń dziennie. Należy spinać, przytrzymać, a następnie rozluźniać mięśnie i tak 10 razy, kilka razy dziennie. Jeśli pieścimy się same lub gdy pieści nas partner, powinnyśmy mieć ,,czystą głowę”, ponadto stymulacja powinna skupiać się na przedniej części pochwy. Jednocześnie warto pamiętać, że podczas igraszek nie powinnyśmy odczuwać potrzeby pójścia siku. Aby ułatwić sobie stymulację punktu G, należy wybierać pozycje ,,od przodu” – bliskie klasycznej. Ciesz się chwilą! Kluczem do każdej satysfakcji seksualnej jest to, żebyś była tu i teraz, akceptowała i rozumiała swoje ciało. Jeśli dobrze znasz siebie i partnera, rozumiecie swoje potrzeby, to każdy stosunek będzie dla was fantastycznym przeżyciem. Kobieca ejakulacja z pewnością urozmaici zbliżenie, ale jeśli nie osiągasz wytrysku, a mimo to przeżywasz radość z seksu, to wszystko jest tak, jak być powinno. Moderatorzy: Małgosiaa, bramin Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ] Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Autor Wiadomość Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Na podstawie tego ciekawego i czasami zabawnego tekstu: mi sie takie pytania:Czy samo wykonywanie, nazwijmy to "ruchów frykcyjnych", które prowadzą do orgazmu można uznać za grzech ciężki? Same wykonywanie tych ruchów powoduje już jakiś stopień podniecenia oraz przyjemności, ale czy cały "proces" nie zakończony orgazmem i wytryskiem można nazwać już grzechem ciężkim?Z definicji masturbacji wg Wikipedii: że masturbacja najczęściej kończy się wytryskiem. Czy taki "proces" nie zakończony orgazmem możemy nazwać masturbacją?Kiedy np.: leże rano w łóżku i nachodzi mnie ta pokusa, to czasami zaczynam wykonywać "ruchy frykcyjne", które już powodują jakieś podniecenie i pewną przyjemność, jednak podczas tego procesu przychodzi OPAMIĘTANIE i PRZESTAJE wykonywać te ruchy, a cały "proces" nie kończy się orgazmem i "marnowaniem nasienia". Ponadto rano jestem trochę otępiały i zaspany, i nie myślę całkowicie trzeźwo. Ale czy opisaną tutaj sytuacje można już nazwać jako grzech ciężki, czy jako np.: myślenie o nieczystych rzeczach, jako grzech takie zachowanie seksualne polegające na pobudzaniu własnych organów płciowych, ale przerwane na pewnym etapie, NIE zakończone orgazmem i BEZ wytrysku nasienia można uznać za grzech ciężki? Teraz lepiej rozumiem znane powiedzenie:"Kto rano wstaje , temu Pan Bóg daje" So gru 11, 2010 23:54 meny Dołączył(a): Pt gru 25, 2009 1:21Posty: 108 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Jak bede z premedytacja codziennie cie katowal ale cie nie zabije to chyba nic sie nie stalo. Osbiscie mam problem onanizmu gdzies ale stawianie takiego pytania jest co najmniej glupie. Mysle ze chodzi tobie o prowokacje sadzac po jezyku w jakim sie wypowiadzsz N gru 12, 2010 0:06 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Nie. To nie jest prowokacja. Nie chce nikogo uradzić. Może w moim poście jest za duża "skrupulatność"...Po prostu pojawiła się u mnie taka wątpliwość i chce wiedzieć jak to jest. Gdzie jest ta granica grzechu ciężkiego i lekkiego w onanizmie. N gru 12, 2010 0:24 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. A jest w ogóle taka granica? Bo ja jej nie znam. _________________Pozdrawiam WIST N gru 12, 2010 16:03 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. WIST napisał(a):A jest w ogóle taka granica? Bo ja jej nie mam rozumieć, że po wykonaniu już kilku "ruchów frykcyjnych" można to uznać już jako grzech ciężki?Chodzi mi o to czy samo wykonywanie tych ruchów, ale bez zakończenia czyli (wytrysku lub orgazmu) można uznać jako grzech ciężki? Napisałem, że po chwili przychodzi opamiętanie i przestaje. Ale czy same te ruchy, które dają jakieś podniecenie można uznać jako grzech ciężki. N gru 12, 2010 20:06 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Granicy nie ustalisz. Sam musisz ocenić swoje intencje, myśli,warunki zewnętrzne. Nie jest to też sytuacja zupelnie zamknięta, że raz w życiu to się dzieje. Grzech byl wczesniej, prawdopodobnie powtórzy się. Dopuki nie wyjdzie się z tego na stale, dopóty zastanawianie się czy jeden z wielu razów, choć przerwanych dla mnie nie ma ani sensu, ani nic nie przyniesie bo nie da się od zwykłego policzenia ocenic czy to już czy jeszcze nie grzech. Natomiast jest to zawsze grzech ciężki. _________________Pozdrawiam WIST N gru 12, 2010 20:14 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Moją intencją nie jest dojście do końca. Chociaż muszę przyznać dawniej czasami moją intencją również nie było osiągniecie orgazmu, a zdarzało się odwrotnie. Nawet nie wiem kiedy dochodziłem do końca i wtedy pojawiały się największe wyrzuty sumienia i teraz opamiętanie przychodzi wcześniej niż kiedyś i od 3 lat nigdy nie dochodziłem do końca. Czasami w nocy pojawiają się polucje, a z tego co wyczytałem to polucje nie są grzechem prostu nie wiem czy wykonanie tych ruchów frykcyjnych bez zakończenia już można uznać jako grzech ciężki. W judaizmie jest napisane, że masturbacja jest grzechem ciężkim ponieważ jest marnowaniem nasienia. W moim przypadku nie osiągam orgazmu tylko pewien stopień podniecenia, ale kończę przed i nasienia nie z twoich wypowiedzi wnioskuję, że wykonanie nawet kilku ruchów można uznać jako grzech ciężki. N gru 12, 2010 20:43 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Czyli można powiedzieć, że przez te kilka lat popełniałem grzech ciężki i przyjmowałem komunię świętą z grzechem ciężkim...Chociaż z drugiej strony przeczytałem jeszcze, że jeśli ktoś nie jest pewny czy świadomie popełnił grzech ciężki, to go w ostatecznym rozrachunku nie się zastanawiam czy przy spowiedzi mówić grzechy "nadliczbowo", czyli nie będąc pewien czy się go popełniło czy nie, lepiej go powiedzieć. Tak na wszelki wypadek...Można powiedzieć, że jest to sytuacja odwrotna do zatajania grzechu podczas spowiedzi. Mówię nawet więcej grzechów niż popełniłem w rzeczywistości. N gru 12, 2010 21:45 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Mam wrażenie że za grzech uznajesz tylko wykonanie pewnych czynności. Grzechem ciężkim może być nawet myśl, a nie powiesz mi że jak zaczynasz się masturbować to żadnych myśli czy podniet nie masz... W życiu nie słyszałem aby dzielić to co związane z masturbacją na część mniej grzeszną i tą bardziej grzeszną. Rozróżniam sytuacje gdy ktoś powstrzyma się na samym początku, w środku, lub się nie powstrzyma. To są jednak trzy różne sytuacje, ale to nie sprawia że grzech maleje bo już się coś stało. Już uległem pokusie, już pojawiły się myśli i to co też stanowi problem że powstrzymanie się teraz, nie koniecznie oznacza że za 30 minut do tego nie wrócisz. Sytuacji jest multum, multum jest "scenariuszy" i nie da się odpowiedzieć w jeden, aktualny zawsze, sposób. Ja jednak powstrzymuje się od oceniania i to nie jest też miejsce gdzie powinieneś pytać o to kiedy masz grzech a kiedy nie. Raz że i to jest nagminne, oczekuje się od obcych ludzi, pisząc na forum że są w stanie ocenić tylko na podstawie tego co piszesz, prawidłowo jaki jest Twój stan. Dla mnie sprawa jest jasna o tyle że jest żal za to co się zrobiło i z tego się spowiadasz mówiąc tak jak było. A sugerowanie się innymi konkretnymi odpowiedziami może przynieść szkodę. _________________Pozdrawiam WIST N gru 12, 2010 21:59 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Problem w tym, opisując wszystko dokładnie podczas spowiedzi od strony technicznej, kiedy zaczynam, co czuje, jakie jest podniecenie, kiedy się opamiętam, kiedy przestaje itd. może to trochę wydawać się śmieszne tak jak np.: opis tego postu: chyba wyznać to jako grzech masturbacji i się nad tym nie rozwodzić. Dodać do tego przyjmowanie komunii z grzechem ciężkim i całkowicie uciszyć sumienie i te wszystkie wątpliwości bo inaczej się zwariuje od tego dla tych, którzy się masturbują do punktu kulminacyjnego (do samego końca), ja jestem dla nich podwójnym "frajerem". Bo nie mam z ich punktu widzenia żadnej przyjemności i dodatkowo mam grzech ciężki. N gru 12, 2010 22:32 Anonim (konto usunięte) Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Masz rację TEOFIL jak zrobisz to do końca to masz grzech ciężki, ale jak do połowy to tylko lekki, ale jak będą to tylko 2 ruchy to nie ma żebyś w czasie spowiedzi wyliczył księdzu ilość ruchów i nastawienie przy każdym z nich o czym0 myślałeś, tylko zapowiedz wcześniej księdzu, że Twoja spowiedź będzie trwała pół dnia bo Ty lubisz opowiadać ze szczegółami. N gru 12, 2010 22:52 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Ale ja nie pisałem o tym aby to szczegółowo opisywać. Jest różnica między powiedzeniem "masturbowałem się", a "zrobiłem to, ale nie do końca, udało mi się powstrzymać". Nie musisz oczywiście, to Twoja decyzja, ważne abyś był szczery z Bogiem i nie ukrywał nic. To co powiesz może jednak być też pewna informacja dla spowiednika i może to pomóc mu doradzić tym wszystkim nie można zatracić istoty. Przecież nie idę do księdza, lecz do Boga. Przed Nim przyznaje się że bylem słaby, nie analizuje czy zrobiłem coś więcej czy mniej, bo wiem że mam problem, globalnie, z niego się spowiadam. Dlatego zachęcam do spojrzenia na problem całościowo, szczególnie że nigdy nie ma tak że raz tylko jedyny to zrobisz. _________________Pozdrawiam WIST Pn gru 13, 2010 0:01 TEOFIL Dołączył(a): Cz wrz 03, 2009 13:46Posty: 11 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. No może rzeczywiście zbyt dokładnie opisuje, ale chciałem dobrze pokazać o co mi chodzi i ustrzec księdza przed ewentualną pół dniową spowiedzią ... Ale teraz już lepiej rozumiem o co WIST'owi chodzi. W sumie nieważne czy to co robię jest już grzechem ciężkim czy jeszcze nie. Myślę, że chodzi ci o to, że COŚ w tej sferze jest jeszcze nieuporządkowane i dlatego powinienem to na spowiedzi powiedzieć. Dzięki za wyjaśnienia. Myślę, że dotarliśmy do sedna problemu. Pn gru 13, 2010 21:06 WIST Dołączył(a): Pt lis 17, 2006 18:47Posty: 12979 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. Tak, o to chodziło _________________Pozdrawiam WIST Pn gru 13, 2010 21:55 Princepolo Dołączył(a): So kwi 28, 2012 20:29Posty: 32 Re: Granica grzechu ciężkiego i lekkiego w masturbacji. kiedyś usłyszałam fajny tekst: "seks bez orgazmu to nie grzech" Wt maja 01, 2012 9:47 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 15 ]

czy wytrysk jest grzechem